Powitanie



Drogi Gościu, witam Cię na moim blogu, cieszę, ze tu jesteś. Będzie mi bardzo przyjemnie, jeśli zostawisz swój ślad w postaci miłego komentarza.

Wzory do pobrania

środa, 26 lutego 2014

"Testament" i ślubny szal

"Testament" Johna Grishama to opowieść o pieniądzach i czynach, jakie ludzie podejmują, aby zyskać jedenaście miliardów.
  Potentat, finansista, który zdobył olbrzymi majątek, w pewnym momencie postanawia popełnić samobójstwo. Jego byłe żony i dzieci liczą na olbrzymi spadek. Miliarder sporządzał wielokrotnie testamenty, w których majątkiem obdzielał członków rodziny, którzy na to konto zadłużali się na prawo i lewo. Jednak w swojej ostatniej woli spisanej tuż przed śmiercią bogacz zapisuje całe jedenaście miliardów nieznanej dotąd nikomu nieślubnej córce, o której tylko wiadomo nielicznym, że przebywa gdzieś w Puszczy Amazońskiej. Pozostała część rodziny postanawia unieważnić zapis. 
   Na poszukiwania spadkobierczyni wyrusza adwokat Nate Riley. To człowiek z problemami, alkoholik, po rozwodzie, który nie ma kontaktu ze swoimi dziećmi. Podczas podróży walczy ze swoimi słabościami. Odnajduje spadkobierczynię fortuny, misjonarkę pracującą wśród Indian, która nie chce żadnych pieniędzy.Myślę, że warto przeczytać, aby dowiedzieć, jak zakończyła się ta historia. 

   A dziewiarsko - ślubny, piórkowy szal dla koleżanki, która w kwietniu zmienia stan cywilny i wyjeżdża niestety na stałe do UK :-( . Szal zrobiłam z połączonych nitek Lace DROPSA i moheru Kid Royal ALIZE.






poniedziałek, 24 lutego 2014

Pamiątki z Łeby

   Wróciłam  z wyjazdu po trosze wczasowego, po trosze rehabilitacyjnego. Czas spędziliśmy tutaj. To miejsce, które już znałam z wcześniejszego pobytu. W tym roku wyjechaliśmy głównie ze względu na syna, aby po ciężkich przejściach zdrowotnych nabrał sił. Miał tu również zapewnioną rehabilitację. Zresztą my z mężem też skorzystaliśmy. A jak pisałam wielokrotnie, morze jest dla mnie piękne o każdej porze roku. Poza tym nam dopisała cudna, iście wiosenna, pogoda( jak widać na załączonym obrazku) . Spacery po plaży były wielką przyjemnością. Zaś poranne nordic walking zaowocowało chustą, która właśnie wtedy wykluła się w mojej głowie.
   

   A co uzależniona od drutów dziewiarka przywozi sobie znad morza jako pamiątkę? 
Oczywiście włóczkę! Na przykład dwie reklamówki. Mój mąż był zdumiony, jakim sposobem udało mi się w wymarłej o tej porze roku Łebie, w małej uliczce znaleźć jedyną w mieście pasmanterię. Ano, prawdziwa dziewiarka potrafi! 
Oczywiście nie mogłam wytrzymać i musiałam z zakupionej wełenki coś wydziergać. Robótkę, którą wzięłam z domu szybko zakończyłam, nie przewidziałam, że nitki mi zbraknie. Druty wolne miałam, wszak nie ruszam się już nigdzie bez mojego dziewiarskiego ekwipunku.
Podczas kijowych spacerów brzegiem morza wydumałam szal, rozrysowałam schemat wzoru i wzięłam się do roboty, którą zakończyłam w drodze powrotnej do domu. "Łebski" szal prezentuje się tak.




                             










Jak widać, można się tym szalem różnie owijać. 
Mam w planach opracowanie opisu wykonania powyższego szala. Mam nadzieję, że mi się uda.

Ale to nie jedyne "łebskie" dziergadła. W ramach testowania kolejnej "pamiątki" na szybko powstały dwa kubkootulacze, coby herbatka nie stygła. Trafiły one do dwóch przemiłych pań, które marzyły o czymś takim.




piątek, 14 lutego 2014

Ruda w karmelu

  Powstała kolejna chusta z serii "prawie cameo". Jakoś tak mam, że często robię seriami, czyli eksploatuję ten sam wzór lub motyw w różnych wariantach. Tak powstała ruda w karmelu, czyli chusta z połączonych dwóch wełenek - rudej i ręcznie farbowanej,  cieniowanej. Prezentuje się tak.







A tu obok siebie oliwka w karmelu i ruda w karmelu. 


I właściwie mam już ferie. Jestem tak zmęczona, że nawet nie mam siły się cieszyć. Dzień był trudny, zaczął się tak, że lepiej nie mówić. Mało co nie urwałam koła w samochodzie, gdy wpadłam w wielką, niewidoczną w ogromnej kałuży dziurę. Mnie się udało. Mojej koleżance już nie - wpadła samochodem w wyrwę, która powstała w wyniku awarii wodnej w ulicy dojazdowej do naszej szkoły. Na dodatek jej syn wysiadając z samochodu zapadł się z chodnikiem prawie do pasa. Na szczęści wyszedł z tego bez szwanku, koleżanka też. Gorzej z samochodem. Ot, taki dzień św. Walentego. 

A w niedzielę jadę nad morze!!! Tam się nawdycham "jadu" i mam nadzieję, że mocno podładuję baterie, bo lecę już na rezerwie.

P.S. Koła nie urwałam, ale uszkodziły się inne rzeczy. Samochód zostaje na tydzień w      
       warsztacie :-(
  

środa, 12 lutego 2014

Filcowy kapelutek

   Jakiś czas temu zamarzyło mi się niepowtarzalnie nakrycie głowy. Podziwiałam wiele prac stworzonych metodą filcowania na mokro i w końcu znalazłam to, co najbardziej mi się spodobało - fason, połączenie kolorów, wykonanie. Nieśmiało napisałam do autorki i... mam! Dzisiaj odebrałam mój szaro-czarny kapelutek. Jest idealny! I taki ciepły. Mam nadzieję,  że chociaż leciutkie mrozy wrócą, abym mogła wypróbować. Autorką tego cudeńka jest Apuni, której bloga regularnie przeglądam, często prace Ani są dla mnie inspiracją.
   A tak w kapelutku wygląda szczęśliwa właścicielka.


poniedziałek, 10 lutego 2014

Dziewiarki szkolne

Moje  koleżanki  nie raz podziwiały moje dziergotki i pytały, czy nie mogłabym zrobić czegoś dla nich na drutach. Zaproponowałam spotkanie, podczas którego wprowadziłabym je w tajniki robótek, aby same sobie coś wydziergały. Zasiałam ziarenko, które w końcu wykiełkowało  i zaowocowało dzisiejszym spotkaniem. 
   Przyszły panie, które kiedyś robiły na drutach i odświeżyły swoje umiejętności, przyszły też koleżanki, które druty miały pierwszy raz w ręce. Było śmiesznie i trochę wspominkowo. Spodobało się i mamy spotykać się cyklicznie, nie tylko po to, aby dziergać. Są pomysły, aby inne koleżanki podzieliły się swoimi umiejętnościami. Jak na belfra przystało, zadałam pracę domową, którą sprawdzę na następnym spotkaniu.
                                         A dzisiaj było tak.



niedziela, 9 lutego 2014

Jak zrobić ażur w cameo?


Ewa-Handmade-Art zapytała mnie, jak zrobić ażur w cameo. Jest to bardzo proste. 
Trochę inaczej robię ten wzór, niż jest to w oryginale. Ja przerabiam rzędy nieparzyste na prawo, parzyste na lewo.
1 rząd - 2o.prawe,*1 narzut, 2o.przerobić razem na prawo, 1o. prawe*
wzór między * powtarzać w zależności ile mamy oczek na drutach, pilnując, aby zostały przynajmniej 2 o. brzegowe.
Rzędy parzyste przerabiam na lewo.
W następnych rzędach nieparzystych następuje przesunięcie wzoru o jedno oczko tzn.:
3 rząd - 3o.prawe,*1 narzut, 2o.przerobić razem na prawo, 1o. prawe* powtarzamy wzór.
5 rząd - 4o.prawe,*1 narzut, 2o.przerobić razem na prawo, 1o. prawe* powtarzamy wzór.
5 rząd - 2o.prawe,*1 narzut, 2o.przerobić razem na prawo, 1o. prawe* powtarzamy wzór. 
Ażur układa się w mały skos.
                                         Mam nadzieję, że pomogłam.

Oliwki w karmelu, czyli kolejna cameo

   Ostatnio miałam mało czasu na dzierganie.Dużo pracy w pracy. Ale za tydzień ferie i trochę odetchnę.Wyjeżdżam z rodziną nad morze, czyli tam, gdzie najbardziej lubię wypoczywać, niezależnie od pory roku. Jedziemy w miejsce, gdzie syn będzie mógł korzystać z rehabilitacji. A ja znowu nawdycham się, jak to mówi właśnie mój syn mówi "jadu", by moje gardło mogło przez następne pół roku do wakacji działać sprawnie.
   Ale to, że miałam dużo pracy nie znaczy, że drutowo nic się działo. Działo się, czego efektem jest oliwkowa cameo w karmelu według projektu Pauliny Popiołek. Oczywiście, trochę go zmodyfikowałam, nie wykończyłam chusty pikotkami tylko czymś, czym wykańczam szydełkowo czasami moje dzianiny, ale nie wiem, jak to się nazywa (wachlarzyki?). Ta cameo zrobiona jest z połączonych wełenek, bardzo miękkich i nie gryzących. Z tej, która została mi z tego swetra robionego kiedyś dla córki oraz ręcznie farbowanej w odcieniach karmelowych brązów (za zdjęciu obok). 




 Z tej samej wełny powstaje już następna cameo, tym razem będzie połączenie z rudościami.






Moje dzisiejsze roztargnienie przypłaciłam usunięciem kilku swoich postów na blogu. Udało mi się je odtworzyć, ale bezpowrotnie straciłam Wasze komentarze :-(
No cóż, jak ktoś gapa, to ma , a w zasadzie nie ma ( komentarzy).


Instrukcja do instrukcji (post odtworzony)

   


   Małgorzata pytała mnie, jak zrobić plisę w swetrzyskole według Doroty. Obok jest rysunkowa instrukcja. Mam nadzieję, że czytelna i zrozumiała.

P.S. Dorota umieściła filmik, jak wrabiać plisę.

Komin i Poppy w rudościach (post odtworzony)

 

    Z połączenia tej obok na zdjęciu ręcznie farbowanej wełny i wełny z tego kompletu (który już mi się znudził) powstała czapka Poppy i ogromniasty komin. To tak pod wpływem mrozów, które już odeszły, ale inspiracją były. Wyszedł mi cieplutki, milutki komplet idealnie pasujący do moich pomarańczowo-rudych kozaków.



Margolka też chciała pozować, a ponieważ bez głowy jest kobieta, musiałam coś wymyślić. I tak moja rehabilitacyjne piłka do czegoś się przydała. 

Zakupione do biblioteki (post odtworzony)

    4 lutego dobyło się kolejne, comiesięczne, spotkanie miłośniczek ręcznych robótek w mojej wiejskiej bibliotece. Pisałam już wcześniej o kiermaszu, który zorganizowałyśmy w okresie świąteczno-noworocznym. Cały dochód przeznaczony został na zakup książek o tematyce robótkowej i nie tylko. To, co widać na zdjęciu, to tylko część. Czekamy na resztę zamówienia. To jest nasze podziękowanie za to, że już trzeci rok możemy spotykać się w bibliotece, która przygarnęła nas nie chcąc nic za wynajem pomieszczeń.

Chusta w kolorze bakłażana (post odtworzony)

   Z cieniutkiej nitki lace mieszanka wełny i jedwabiu powstała delikatna i zwiewna chusta z moim ulubionym motywem.






   
Niestety, przez przypadek usunęłam kilka ostatnich postów i teraz je odtwarzam. 
   Z przykrością stwierdzam, że nie mam możliwości odzyskania Waszych komentarzy pod nimi :-(