Powitanie



Drogi Gościu, witam Cię na moim blogu, cieszę, ze tu jesteś. Będzie mi bardzo przyjemnie, jeśli zostawisz swój ślad w postaci miłego komentarza.

Wzory do pobrania

sobota, 27 września 2014

"Miasto 44"

    Wczoraj wybrałam się z dziećmi do kina na "Miasto 44". Film wstrząsający. 
   Temat trudny, budzący wiele różnych emocji, niejeden reżyser zmagał się z tym tematem. 
   Jan Komasa pokazał młodych ludzi, którzy pełni ufności w powodzenie powstania stanęli do walki. Nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, że to nie przygoda ale wojna na śmierć i życie. 
   Z czasem widać jak postawy bohaterów się zmieniają, jak ideały ustępują chęci przeżycia. Sceny bardzo realistycznie ukazują okrucieństwo walki. Może niektórym wydadzą się zbyt realistyczne. Ale między innymi przez to film jest taki "mocny". Po zakończeniu projekcji na sali panowała niesamowita cisza, nikt nie podnosił się ze swoich miejsc. 
   Jan Komasa gra na silnych emocjach, tworzy filmy, po których nie da się spokojnie wyjść z kina i zająć prozaicznymi sprawami, zmusza do myślenia. Podobne odczucia miałam po obejrzeniu "Sali samobójców". 
   A dzisiaj cały dzień towarzyszy mi ta piosenka.

wtorek, 23 września 2014

"Polskie piekiełko. Obrazy z życia elit emigracyjnych 1939-1945"

   Ostatnio dużo czasu spędzam w poczekalniach, w związku z tym mam zawsze mam przy sobie lekturę, wtedy oczekiwanie na kolejne zabiegi rehabilitacyjne nie jest takie uciążliwe. 
   Lektura, która umilała mi czas, to kolejna książka, której autor jest Sławomir Koper - "Polskie piekiełko. Obrazy z życia elit emigracyjnych 1939-1945".
   Rzeczywiście polskie piekiełko. Czytałam tę książkę z dezaprobatą. Nie sądziłam, że nasze przywary narodowe aż tak zdominowały polską emigrację. Nawet w obliczu agresji niemieckiej i sowieckiej nie zaprzestano kłótni, personalnych rozgrywek, usuwaniu ludzi związanych z Piłsudskim i tych, którzy byli niewygodni dla generała Sikorskiego. Warto przeczytać.

niedziela, 21 września 2014

Szal nie szal...

   Długo mnie nie było. Życie znowu z lekka "wdeptało" mnie w ziemię, ale wszystko wraca powoli 
wraca do normy. 

    Na dzierganie miałam mało czasu, ale powstało coś - szal nie szal. Inspiracją był model dzianiny
z 5 numeru specjalnego wydania SANDRY Z 2011 roku.


 


    Zamiast warkoczowego wzoru wykorzystałam motyw "bałtyckiej bryzy", plisę i rękawki zrobiłam ściegiem francuskim. Włóczki, które wykorzystałam do beżowa Sal Abiye Alizee i jasnobeżowa Babyalpaca Campolmi. Połączone nitki dały ciekawy efekt kolorystyczny.
   Powstało wdzianko z bardzo długiego szala (260 cm).


Tutaj wdzianko na Margolce ....



.



... I na Małgosi.




                                                                                                                                                                  

Blogger dzisiaj doprowadza mnie do szału, dziwne rzeczy wyczynia...