Powitanie



Drogi Gościu, witam Cię na moim blogu, cieszę, ze tu jesteś. Będzie mi bardzo przyjemnie, jeśli zostawisz swój ślad w postaci miłego komentarza.

Wzory do pobrania

piątek, 27 marca 2015

"Nie lubię kotów" i ślubna chusta

   
Katarzyna Zyskowska-Ignaciak w swojej powieści "Nie lubię kotów" przedstawiła portrety współczesnych trzydziestolatków. Autorka opisuje historie sześciu postaci, których losy wzajemnie się splatają. To opowieść o pogoni za dobrami doczesnymi, która przesłania uczucia, emocje, pragnienia. Powierzchowny świat polukrowany blichtrem jest na pokaz. To maska skrywająca prawdziwe emocje, wewnętrzne rozterki, poczucie klęski. 
   Książka wyzwala wiele refleksji na temat współczesnego świata, tego, co ważne jest w życiu, czy to, za czym goni świat jest istotą egzystencji?
To nie jest czytadło zakończone happy endem. Warto sięgnąć po tę pozycję. 


   Chorobowe ma swoje dobre strony, bo mogę czytać bez umiaru, a w momentach lepszego samopoczucia mogę wstać z łóżka i porobić na drutach.  Skończyłam kolejną chustę - w chabrowe liście - z trzech motków Kid Silka. Ma być dodatkiem do sukni ślubnej. Prezentuje się tak.










Nawet w ogródku kwiaty pod kolor chusty mi zakwitły.

środa, 25 marca 2015

Szary piórkowy szal

   Kolejny wiosenny szal wykonany z cieniutkiej mieszanki jedwabiu i baby alpaca Lace DROPSA.
Szal leciutki jak piórko i z piórkowym motywem. Prezentuje się tak.









niedziela, 22 marca 2015

Limonkowy szal

    Powstał w bardzo cienkiej i ekskluzywnej włóczki - mieszanki wełny i jedwabiu ręcznie farbowanej- dla Polki mieszkającej w Anglii. Dziergałam go długo, bo nitka cienka, druty niewielkich rozmiarów, więc robótka nie posuwała się zbyt szybko, tym bardziej, że powstawała równolegle golfem dla córki. Ale z pierwszym dniem wiosny skończyłam, zblokowałam i dzisiaj mogę zaprezentować. Margolkę wyprowadziłam na taras, marudziła trochę, że jej zimno, no cóż, rano spadł śnieg(!!!), ale słońce świeci piękne, więc przekonałam ją w końcu.
 Szal jest zwiewny, delikatny jak wiosenna mgiełka.






   




   Mnie niestety wiosna nie rozpieszcza,  dopadło mnie fatalne, wirusowe przeziębienie (po raz kolejny). A święta za pasem... Nawet nie mam siły o nich myśleć...







Dobrze, że ogród powoli budzi się do życia.
Chociaż aktywność kreta trochę mu szkodzi.
Na druty zaś wrzuciłam śliczną szarą mieszankę wełny  jedwabiu, by stworzyć kolejną chustę z piórkowym motywem. Taką jak ta. 

poniedziałek, 16 marca 2015

Proszę o głosy





A co mi tam! Po raz pierwszy wzięłam udział w konkursie. Proszę pięknie o głosy. Link poniżej. Głosowanie do 22 marca.

http://szyciowyblogroku.pl/zgloszenie/zamotana-gama/

niedziela, 15 marca 2015

Golf

   Nareszcie skończyłam sweter, którego realizacja dłuuugo się ciągnęła. Korpus powstał szybko, za to wykończyły mnie rękawy. Włóczka śliczna, mieszanka wełny i jedwabiu ręcznie farbowana od Tysi. Sweterek dziergany na drutach nr 3. Fason wymyślony z głowy, przód i tył wydłużone za pomocą rzędów skróconych, podobnie jak wierzch rękawa. Motyw rozchodzących się warkoczy powstawał w trakcie robótki, nawiązanie jest także na rękawach. Zaś tył swetra i golf mają też wspólny element. Swetrem od dzisiaj cieszy się córka.













    Na drutach króluje teraz wiosenna zieleń, z której dziergam bardzo zwiewny szal. Mam nadzieję, że tę robótkę skończę szybko, bo połowę już mam, gdyż powstawała w chwilach wytchnienia od swetra. 


wtorek, 10 marca 2015

"Taka zabawna historia"

Wywiad - rzeka przeprowadzony przez Juliusza Ćwielucha ze znanym aktorem Krzysztofem Kowalewskim to opowieść aktora o trudnym dzieciństwie, samotnym dorastaniu,  wyborach życiowych, nie zawsze trafnych. To także rozmowa o dojrzewaniu do ojcostwa i stawaniu się aktorem. Wszystko to okraszone poczuciem umoru, dowcipem i dystansem do samego siebie. To nie są monumentalne wspomnienia dojrzałego człowieka. W opowieściach Krzysztofa Kowalewskiego można odnaleźć małego chłopca, skłonnego do psikusów.
   Jednak nie na wszystkie pytania znajdziemy odpowiedzi, czasem aktor stosuje uniki, by na nie nie odpowiadać. 
Książkę przeczytałam jednym tchem. Polecam.

  W bólach powstają rękawy do sweterka. Sama nie wiem, dlaczego wyjątkowo opornie mi idą. Jakoś ostatnio mniej drutowo się czuję, za to bardziej książkowo. Ale może za dwa dni uda mi się skończyć, bo w kolejce czeka dokończenie szala dla "angielskiej" koleżanki, która przyjeżdża do kraju w odwiedziny i szal dla pewnej, sympatycznej młodej damy.

poniedziałek, 2 marca 2015

Koralowy szal i długa lista lektur

   Opornie idzie mi dzierganie z cienkich włóczek, nadal rękawy sweterka nie zrobione, cieniusieńki limonkowy szal idzie jak po grudzie. Rzuciłam druty w kąt na jakiś czas, w zamian przeczytałam sporo książek. Aż nagle w piątek przemówiła do mnie bawełniana nitka, którą jakiś czas temu dostałam od sąsiadki.





Nitka wiekowa mocno, data jej narodzin to przynajmniej 1975 r.(informacje znalazłam tutaj). Przechowywana chyba była w porządnych warunkach, bo i nie wyblakła i jakościowo dobra. 

Zastanawiałam się na wzorem i znalazłam ten, nawet kolor podobny. Wzorek bardzo przyjemnie i szybko się dzierga, szal powstał w dwa dni. Po zblokowaniu wygląda tak.




                         

















Książek do prezentacji cała lista.
Hurtowo wspomnę o serii Katarzyny Michalak 
"Ogród Kamili", "Zacisze Gosi" i "Przystań Julii".
Bohaterki poszczególnych przeżywają trudne chwile, ale w końcu wychodzą na prostą. Na mój gust, zbyt wiele tragicznych wydarzeń dotyka poszczególne osoby, aż staje się to nierealne, poza tym troszkę raziła mnie pewna naiwność w przedstawianiu niektórych wydarzeń. Jednego dnia bohaterka jest w głębokiej traumie, za trzy dni czuje się już lepiej po trzech seansach z terapeutą. Nie zmienia to faktu, że czyta się nieźle i są momenty, że szkoda oderwać się od lektury.


"Droga Romo" to opowieść autorki Romy Ligockiej o Krakowie swojej młodości i o niej samej, życiowych wyborach, których musiała dokonywać, nie mając wsparcia dorosłych. Z dala od matki, która przebywała za granicą, młoda dziewczyna popełniała błędy, doświadczyła niechcianej ciąży, zmagała się z anoreksją. Próbowała żyć kolorowo, jakby chciała zatrzeć w pamięci przeżycia z getta.




   "Zapiski z Annopola" to kontynuacja książki "Powrót do Nałęczowa" Wiesławy Bancarzewskiej. 
   Zaczęłam od drugiej części, koniecznie muszę w mojej bibliotece wyszukać część pierwszą. 
    Bardzo lubię książki, w których bohaterowie wędrują w czasie. Tutaj główna bohaterka cofa się do roku 1938. Dzięki pewnemu obrazowi może wracać do XXI wieku. Mnie jednak bardzo podoba się opis przedwojennego, codziennego życia. Anna Duszkowska poznaje swoją najbliższą rodzinę, ale z innej perspektywy, jej ojciec w latach trzydziestych XX wieku jest młodym kawalerem, babcia to kobieta w kwiecie wieku, pełna werwy, a sama bohaterka to zamężna kobieta z córką.
   Świadomość zbliżającej się wojny zaburza sielankowe życie Anny.

   W moim ogrodzie wiosna - kret się uaktywnił i ryje namiętnie trawnik. Ostatnie dni to krecia wędrówka dookoła domu wzdłuż opaski z kostki. Nie wiem, mierzy coś, próbuje znaleźć sposób, by do salonu drogę sobie utorować? Mąż dzielnie walczy różnymi sposobami. Póki co, kret jest górą. 

    Macie sprawdzone sposoby, jak wypędzić niechcianego gościa?