Powitanie



Drogi Gościu, witam Cię na moim blogu, cieszę, ze tu jesteś. Będzie mi bardzo przyjemnie, jeśli zostawisz swój ślad w postaci miłego komentarza.

Wzory do pobrania

niedziela, 31 maja 2015

Druga odsłona

   Pamiętacie ten szal nie szal? Teraz przyjął inną formę, wygodniejszą w noszeniu pod wierzchnim okryciem.  Fason swetra z kimonowym rękawem. Kombinacja wzorów własna. Fason też. 
Na córce prezentuje się tak.






sobota, 30 maja 2015

Nadrabiam zaległości...

   Dzisiaj zaprezentuję jedną z trzech ukończonych, a jeszcze nie pokazywanych robótek. To letni top z cieniutkiej mieszanki wełny i jedwabiu wygrany w rozdawajce u Pimposhki ze sklepu U chmurki. Bluzeczka powstała w dwóch motków na drutach nr 2,5.  Wykorzystałam motyw, który już u mnie do znudzenia występuje w prawie każdej dzianinie, ale co ja zrobię, że mi się podoba. Top robiłam od góry - przód i tył oddzielnie, po nabraniu oczek na podkrój pach połączyłam obydwie części i dalej "leciałam" na okrągło. Szycie jest tylko na ramionach. Tył leciutko wydłużony, lekko rozszerzany, bo w takim fasonie ostatnio czuję się najlepiej. Dekolt w serek, z tyłu też.




   Top powstawał w zimne, deszczowe dni. Cieszę się, że w końcu jest ciepło, chociaż u mnie w tej chwili znowu pada. Udało mi się w cieplejsze dni popracować w ogrodzie, który w tej chwili rozkwita żurawką, szałwią, goździkami. A na parapetach i w różnych miejscach ogrodu kwitną pelargonie, ciemno i jasnoróżowa diascia, werbena i lobelia, którą uwielbiam. 










 A ten grzybek, który tkwi w trawniku, to straszak na kreta. Zasilany światłem słonecznym co jakiś czas wydaje dźwięki. Na razie (ciiiii) działa.

wtorek, 26 maja 2015

Z okazji Dnia Matki...

                                                                           ....dostałam taki prezent od moich dzieci.


poniedziałek, 25 maja 2015

Po przerwie...

   Miesiąc mnie nie było. Ale nadal dziergam, czytam... Życie nabrało takiego przyspieszenia, że za nim nie nadążam. Coraz większej zadyszki dostaję (ten PESEL) goniąc za codziennością. Może teraz nastanie kilka dni spokoju i zaświeci słońce, bym mogła obfotografować moje udziergi, które powstały przez ten czas ciszy na blogu. 
   Niebawem je pokażę...