niedziela, 13 września 2020

Wrzesień...

 ... a zwłaszcza jego początek, to bardzo pracowity czas w szkole. Dla wszystkich, również dla bibliotekarza. 

   Od końca sierpnia zajmuję się podręcznikami szkolnymi, przyjmowaniem przesyłek z wydawnictwa, rozpakowywaniem kartonów, przeliczaniem książek, wprowadzaniem ich do systemu MOL, stemplowaniem i opisaniem numerem inwentarzowym każdego egzemplarza, by w końcu przygotować pakiety podręczników dla każdego ucznia w szkole, wcześniej oczywiście trzeba nabić te książki na kartę czytelnika i w końcu wydać uczniom. Ufff... Policzyłam, że w tym roku szkolnym przez moje ręce przejdzie 15 000 książek!!! Każdą z nich do ręki biorę przynajmniej (jeśli nie więcej) trzy razy. Siłownia mi niepotrzebna. Przez te dwa tygodnie wykonuję bardzo ciężką fizyczną pracę (zrzuciłam dwa kilo, co mnie akurat cieszy). A mówią, że praca w bibliotece jest taka lekka...

   W tym roku wydawnictwo, w którym zamawiałam książki, dało plamę, nie przysłało książek w wyznaczonym terminie. Po telefonicznych interwencjach do szkoły codziennie przysyłano po kilka kartonów. To jakaś kpina. Wiem, że nie tylko moja szkoła ma taki problem.

Powoli odkopuję się spod stosów podręczników i cieszę się, że będę miała to za sobą.






   W ramach relaksu i odpoczynku od książek, zmieniłam trochę aranżację mojego ogrodu. W donicach posadziłam piękne wrzosy. Będą długo cieszyć oko.

           


Na drutach powoli dzierga się czarny kardigan z drobinkami srebra.


piątek, 21 sierpnia 2020

Jesiennie pod koniec lata

  Tak, wiem, że jeszcze jest lato, jednak druga połowa sierpnia zawsze kojarzy mi się z jego schyłkiem. Na polach zżęte zboża, w lesie liście zaczynają zmieniać kolory, jarzębina czerwieni się swoimi koralami. Co prawda dzisiaj temperatura iście afrykańska, na plaży jeszcze sporo wczasowiczów, jednak ja już czuję powiew jesieni.
   Nie ukrywam, że z pewnymi obawami będę wracała do pracy (jestem w grupie ryzyka), z drugiej strony tęsknię już za dzieciakami i moją biblioteką.
   A nawiązując do moich jesiennych odczuć, powstała taka chusta - liściasta w barwach jesieni. Kiedyś dziergałam taki sweterek (klik)  z przepięknej, ręcznie farbowanej mieszanki wełny(80%) i jedwabiu (20%). Włóczkę kupiłam, w nieistniejącym już niestety, sklepiku YarnArt u Tysi. Szkoda, że sklepik został zamknięty, Tysia przepięknie farbowała włóczki. Ze sweterka został mi jeden motek, która przeleżał w pudełku 5 lat czekając na przerobienie. W końcu doczekał się.
   Podczas plażowania i nie tylko, powstała średniej wielkości chusta. Jak widać na zdjęciu poniżej, matka jest potrzebą wynalazków. Do zblokowania chusty wykorzystałam rozciągnięta siatkę do badmintona i klamerki.






   Przy dzierganiu słuchałam.

"Kołysanka z Auschwitz" Pablo Escobara inspirowana była prawdziwymi wydarzeniami z czasów II wojny światowej. To historia Helene Hannemann i jej rodziny. Johann razem z pięciorgiem dzieci mają zostać zesłani do Auschwitz, ponieważ w ich żyłach płynie romska krew. Helene jest czystej krwi Niemką i może zostać, a mimo to dobrowolnie postanawia opuścić dom razem z najbliższymi. Wszyscy trafiają do nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Rodzina zostaje rozdzielona, Helene jako wyszkolona pielęgniarka zostaje wyznaczona do prowadzenia obozowego przedszkola przez doktora Mengele. Bardzo poruszający audiobook, pięknie czyta Paulina Holtz. Polecam.



                         


Pojutrze powrót do domu...

środa, 12 sierpnia 2020

Błękit nieba

   Tak nazwałam bluzeczkę, która powstała w wyniku moich ostatnich dziewiarskich zmagań. Zostało mi pięć motków BabySilk Alpaca DROPSA z tego swetra . Po trzecim podejściu (i dwóch pruciach) powstała letnia bluzeczka oversize, którą prezentuje moja córka. Bluzeczka może tworzyć duet z kardiganem w kolorze nieba, mam swój "niebiański zestaw" :-). Dziergałam na drutach 3,5. Bluzeczkę robiłam od góry, dekolt modelowałam rzędami skróconymi. Bluzkę zdobi ażurowy panel - na ramionach i na bokach, ramiona modelowałam jak w bluzeczce Summer (patrz rysunek poniżej). Ramiona są lekko opadające.








 
                             

                 
   Zadowolona jestem z efektu, myślę, że często będę nosiła ten zestaw. A teraz powoli szykuję się do kolejnego w tym roku (drugiego podczas wakacji) wyjazdu nad morze. 
   Jak ja lubię polskie morze!




Wrzesień...

 ... a zwłaszcza jego początek, to bardzo pracowity czas w szkole. Dla wszystkich, również dla bibliotekarza.     Od końca sierpnia zajmuję ...