sobota, 4 kwietnia 2026
niedziela, 8 marca 2026
Swetry, swetry i...kamizelka
Dosyć długo mnie tutaj nie było. Nie znaczy to jednak, że dziewiarsko nic się nie działo. Działo, oj, działo się dużo. Przede wszystkim dokończyłam sweter dla męża (jeszcze przed wyjazdem do Lizbony), nie było jednak czasu, aby go sfotografować. Poza tym zrobiłam jeszcze dwa inne swetry dla znajomej i kamizelkę dla synowej.
A teraz po kolei.
Sweter męski XXL z włóczki Fabel Dropsa kolor szafirowy nr 108, druty 3,0, sweter robiony w częściach i później zszywany. Wzór podpatrzony przez męża w Internetach. Udało mi się go rozkminić, całość wygląda tak.
Potem powstały dwa takie same swetry dla znajomej według mojego pomysłu. To takie zwyklaki z półgolfem dziergane od góry. Różnią się materiałem, z którego zostały wykonane.
Pierwszy zrobiony z Air Dropsa kolor nr 29 i Kid Silka Dropsa kolor nr 63, druty 4,0.
Drugi zrobiony jest z Baby alpaca od Gabo Wool kolor szaro-niebieski nr 1304 oraz Baby Silk Yak kolor szaro-niebieski nr 9917, druty 4,0.

niedziela, 25 stycznia 2026
Lizbona po raz drugi
Moja koleżanka mieszkająca w Wielkiej Brytanii wymarzyła sobie swoje okrągłe urodziny w Lizbonie, w której nigdy nie była. Zaprosiła swoje trzy przyjaciółki ( w tym mnie) na wspólny wyjazd. Miało być międzynarodowo, gdyż rzeczona koleżanka mieszka w UK, druga we Francji oraz dwie w Polsce. W ostatniej chwili jedna z koleżanek (ta z Francji) odwołała przyjazd, więc świętowałyśmy we trzy od 16 do 19 stycznia.
Lizbonę miałam już okazję zwiedzić (relacja tutaj klik). Wtedy był początek października, była idealna pogoda na zwiedzanie. Teraz miałam pewne obawy, ponieważ styczeń w Lizbonie jest raczej deszczowy. Jednak pogoda nam bardzo dopisała, tylko pierwszego dnia padał przelotny deszcz, a potem świeciło piękne słońce. I ta temperatura! W dniu wylotu z Polski było -12 stopni C, a tam powitało nas + 12! W dniu powrotu Lizbona żegnała nas +15 stopniami. Żal było wracać.
W podróż zabrałam swoją robótkę (jakżeby inaczej), apartament miałyśmy w centrum, blisko wszystkich atrakcji.
Ten pobyt miał inny charakter, to przede wszystkim czas spędzony z przyjaciółkami, czas - którego na co dzień nie mamy (w końcu mieszkamy w różnych krajach), a jak się już widzimy to raczej w biegu. W końcu mogłyśmy porozmawiać o naszych radościach i smutkach. A wszystko to przy pysznym portugalskim jedzeniu i dobrym winie. Dla mnie odkrywcze były nowe smaki - odważyłam się zjeść ośmiornicę. I zajadałam się dorszem. U nas nie jadam dorsza, nie smakuje mi, za to w Lizbonie jadłam go codziennie (podobnie było w Porto).Oczywiście zwiedzanie też było, ze względu na naszą jubilatkę, jednego dnia zrobiłyśmy sobie przejażdżkę Tuk-tukiem czyli elektrycznym trójkołowym motocyklem. Nasz kierowca - przewodnik bardzo ciekawie opowiadał o najważniejszych zabytkach Lizbony (koniecznie chciał się z nami sfotografować, więc Patricio znalazł się na jednym ze zdjęć na tle panoramy miasta). To był dobry pomysł, ponieważ tego dnia pogoda była zmienna, zaś trasa zwiedzania długa.
Tego wieczoru czekała nas urodzinowa kolacja w Clube de Fado z piękną muzyką.
-
Spełniam prośbę Ani i Antoniny. Poniżej umieszczam schemat zszycia szala, aby powstał sweterek. Rozmiar swetra zależy o długości szala. ...
-
Nie jestem szydełkowa, zdecydowanie wolę druty, jednak od jakiegoś czasu chciałam zrobić szydełkową mandalę na obręczy. Oglądałam zdjęci...
-
Inspiracją były sweterki, które oglądałam na Instagramie u #orguvefattos . Postanowiłam zrobić sobie letni kardigan. Znalazłam schemat k...


















