Powitanie



Drogi Gościu, witam Cię na moim blogu, cieszę, ze tu jesteś. Będzie mi bardzo przyjemnie, jeśli zostawisz swój ślad w postaci miłego komentarza.

Wzory do pobrania

niedziela, 24 września 2017

Rehabilituję się i czytam

   Od tygodnia rehabilituję swoje kolano. Śmieszna historia z tą moją rehabilitacją, tylko to taki śmiech przez łzy. Tydzień temu w piątek zadzwoniła do mnie pani z rejestracji, że od poniedziałku mogę zacząć rehabilitację (na którą skierowanie dostałam w październiku ubiegłego roku 2016). Tak w ogóle to mój termin wypada dopiero w marcu 2018, ale zrezygnował pacjent, więc dzwoni do mnie, bo na moim skierowaniu napisane było, że rehabilitacja ma być na cito (!!!!!!!). 
   Jak mogłam nie skorzystać... 
W związku z tym, wypełniam czas pomiędzy zabiegami i czytam. Dużo.
 
 Na początek poszła seria  Karoliny Wilczyńskiej "Stacja Jagodno" . Przeczytałam cztery części. To historia Tamary, rozwódki samotnie wychowującej nastoletnią córkę. Bohaterkę z jej matką łączy chłodna relacja, ma wrażenie, że nie spełnia wymagań swojej rodzicielki. Podczas kampanii wyborczej, którą prowadzi jako PR-owiec dla pewnego wójta trafia do urokliwej wsi w Górach Świętokrzyskich, poznaje Różę Marcisz, która z każdym dniem staje jej się bliższa. W kolejnych częściach dowiadujemy się, że matka Tamary ma z Różą wiele wspólnego. Poznajemy historie innych kobiet, które znajdują w sobie siłę, by zacząć nowe życie. 
 Książki dobrze się czyta, można się wzruszyć. Są kolejne części, mam nadzieję, że znajdują się w zasobach mojej wiejskiej biblioteki.

 "Zdumiewający powrót Nory Wells" Virginii Macgregor to opowieść o pewnej rodzinie. Ojciec, wieczny "Piotruś Pan" , nagle zostaje sam z dwoma córeczkami, po tym jak żona odchodzi i  zostawia list "Nie szukaj mnie". Ogromną pomoc samotnemu ojcu i małym dziewczynko niesie Fay, najbliższa przyjaciółka matki dziewczynek, która nie znosiła Adam oraz jego beztroski. Jednak pod jej wpływem Adam się zmienia, poważnieje, zaczyna być prawdziwym i odpowiedzialnym ojcem. W pewnym momencie pomiędzy nim a Fay rodzi się głębsze uczucie. Jedynie nastoletnia Ella, która pamiętała matkę, buntuje się przeciwko temu. Nadal wierzy, że jaj mama wróci.
I nagle, po sześciu latach Nora Wells pojawia się na progu domu. Dla wszystkich jest to szok. Fay jest zagubiona i zła, bo uświadamia sobie, że Adam nadal kocha swoją żonę a ona była mu potrzebna, by zająć się dziewczynkami. Sprawę komplikuje fakt, ze Fay jest w ciąży, o czym Adam jeszcze nie wie. Ella, po rozmowie z Norą uzmysławia sobie, że matka ją porzuciła, że to był jej świadomy wybór. Nie chce, by Nora została. Młodsza Willa nie zna matki, dla niej mamą jest Fay i nie rozumie, co się dookoła dzieje. Po kilku dniach pojawia się jeszcze młody mężczyzna z małym chłopcem, który do Nory mówi mamo.
Jak zakończy się cała historia? Czy Nora zostanie? Czy Fay będzie z Adamem? Przeczytajcie. 

"Dom na Skraju Nocy" Catherine Banner to opowieść o rodzinie Amadeo Esposito. To lekarz, który wyjeżdża z Florencji na wyspę Castellamare w poszukiwaniu pracy. To miejsce, gdzie dzieją się niezwykłe historie, które Amadeo zapisuje w swoim notesie. Tam poznaje swoją żonę, tu na s wiat przychodzą kolejne pokolenia Espositów. Zaś Dom na Skraju Nocy niezmiennie trwa w swoim miejscu przyjmując pod swój dach turystów i nowych mieszkańców. Bardzo klimatyczna powieść, polecam.
 

 "Milcząca siostra" Diane Chamberlain to poruszająca opowieść o mrocznych rodzinnych tajemnicach. Riley MacPherson przyjeżdża do rodzinnego domu, by po śmierci ojca uporządkować pewne sprawy i sprzedać dom. Podczas porządków na jaw wychodzą mroczne tajemnice, które zdeterminowały losy całej rodziny. Riley jest poruszona tym, co powoli odkrywa. Kim jest tajemnicza Jade? Dlaczego brat Danny nie chce żadnych pamiątek po rodzicach i zaszył się samotnie w swojej przyczepie kempingowej?  Interesująca książka, polecam.

A muzycznie - namiętnie słucham nowej płyty Davida Garretta "Rock revolution", której od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką. To jeden z utworów znajdujących się na płycie.


sobota, 16 września 2017

Ślubna chusta w pudrowym różu


     Powstała z połączonych nitek Mohair Luxe LANG YARNS w kolorze ecru z delikatną złotą niteczką oraz Lace DROPSA w kolorze jasnoróżowym. Powstał pudrowy róż z odrobiną złota. Idealnie pasuje kolorem do sukienki. Ażurowe dziurki w chuście to nawiązanie do delikatnych groszków na sukience. Border zdobi mój od dłuższego czasu ulubiony ażur. Po raz pierwszy zastosowałam takie wykończenie chusty, wykonane za pomocą szydełka.Chusta jest duża, milutka i ciepła a jednocześnie zwiewna.

 



 Na drutach kolejna chusta dla matki panny młodej. Będzie idealnie pasowała do dodatków. Powstaje z połączonych nitek Filisilk ZITRONA w kolorze ciemnej fuksji i Kid -Silka DROPSA w kolorze fuksji.


 
 

niedziela, 10 września 2017

Dwa swetry oversize

  Obydwa powstały w wakacje, jednak dopiero teraz miałam chwilę, by je sfotografować i wstawić zdjęcia na bloga. Nie ukrywam, że niecnie wykorzystałam córkę jako modelkę przy okazji jej krótkiej wizyty w domu. Zresztą w zamian jeden sweterek mi zabrała ( chyba w ramach zapłaty za modeling).
   Obydwa powstały według tego samego pomysłu na konstrukcję dzianiny. Drugi urozmaiciłam moim ulubionym ażurowym motywem. 
Pierwszy, wykonany z mieszanki lnu i jedwabiu,  trochę czepia się do ubrań, ale pomimo tego uwielbiam go nosić. By go móc dokończyć poszukiwałam włóczki (trochę mi zabrakło nitki), jednak dzięki pomocy jednej z czytelniczek bloga Ani K. udało mi się zdobyć brakujące motki i dokończyć sweter. To taka dzianinka do codziennego chodzenia, delikatny overize.
Na mojej córce prezentuje się tak.

 




    Drugi sweterek, który powstał z połączonych nitek Kotonax (nadal nie wiem, co to jest) na pewno jest tam bawełna oraz cieniutkiej nitki z tej bluzeczki (klik) Lace DROPSA. Konstrukcja taka sama, doszedł tylko ażurowy motyw. Ach, tył jest lekko wydłużony za pomocą rzędów skróconych. I ten sweterek zaanektowała córka.




  Sporo przeczytałam przez ten czas, chociaż nie tyle, ile bym chciała. Niestety książki już oddałam do biblioteki, nie spisałam nawet tytułów. 
   Nie ukrywam, że już jestem zmęczona, trzy tygodnie bardzo intensywnej pracy przy organizacji nowego roku szkolnego. Mnóstwo szkoleń ( jako uczestnik i jako prowadząca), układanie planu lekcji  ( mam nadzieję, że powstała już wersja ostateczna), a niełatwo było, pracujemy na dwie zmiany, w trzech budynkach, pomiędzy którymi krążą nauczyciele, Tworzenie od nowa wszystkich szkolnych dokumentów (statut, WSO), bo tego wymaga reforma, bałagan z podręcznikami, programami nauczania ( nie do wszystkich przedmiotów były gotowe na 1 września), dualizm prawny - nie wiadomo według jakiej podstawy prawnej podejmować uchwały. To wszystko już mnie zmęczyło. 
   I tylko spotkanie z uczniami po wakacjach dało mi wiele radości. Mam naprawdę świetne dzieciaki!

Dobra, dosyć narzekania. Przede mną wielkie wydarzenie, moja córka w październiku wychodzi za mąż, więc przygotowania do tego dnia nabierają coraz większego rozpędu. W związku z tym na drutach mam chustę ślubną dla panny młodej ( a jakżeby inaczej!). A wcześniej czeka mnie jeszcze podróż. Oj, bogaty w wydarzenia będę miała październik...