sobota, 27 stycznia 2018

Fuksjowy zawrót głowy

   Powstawał głównie w Inowrocławiu, skończyłam go w domu. Wydziergałam z jednego motka włóczki Filisilk ZITRONA. To luksusowa mieszanka wełny merino superwash i jedwabiu. Motyw ażuru nieodmiennie mnie się trzyma. Tym razem powstał szal.  Prezentuje się tak.






   Kolor bardzo energetyczny, szczególnie w dzisiejszy bardzo pochmurny i smogowy dzień.

   Na druty wskoczyły tym razem czerwienie (także z domieszką jedwabiu). Powstaje kolejny ażurowy szal. Tym razem jest to Ocean waves wg projektu Agnieszki Rupnik (klik)






Podczas sanatoryjnych wojaży towarzyszyły mi nieodmiennie książki.
Henry James, autor powieści "Portret damy"   opisuje losy młodej amerykanki Isabel Archer, która przybywa do Europy. Niezależna, jak na czasy, w których dzieje się akcja, kobieta żądna jest wrażeń i nowych doznań. O jej względy konkuruje trzech młodych mężczyzn Jednak ona ich odtrąca  i wybiera czwartego. Jej wybranek, Gilbert Osmond - wdowiec z nastoletnią córką,  okazuje się bezwzględnym człowiekiem, który poślubił  Isabel, tylko dlatego, że odziedziczyła ona po swoim wuju duży majątek. 

  
   Tak się złożyło, że po przeczytaniu książki, jedna ze stacji telewizyjnych nadała ekranizację powieści z Nicole Kidman w roli głównej. Odtwórcą Gilberta Osmonda jest John Malkovich, w Gaspara Goodwooda wcielił się Viggo Mortensen - aktorzy, których bardzo lubię. I muzyka... Gdy usłyszałam soundtrack, zastanawiałam się skąd ja to znam. 
   W końcu olśniło mnie!
Przecież to piosenka Anny Marii Jopek "Szepty i łzy". Autorem muzyki jest Wojciech Kilar.
Obydwie wersje piękne.

  Kolejna powieść, o której napiszę to "Siostrzyczki" Michaela Palmera.
Pamiętacie jego głośną powieść "Coma"? Na podstawie też nakręcono film "Śpiączka" z Michaelem Douglasem. Także jego "Krytyczna terapia" została przeniesiona na ekran ( aktorzy: Hugh Grant, Gene Hackman, Sarah Jessica Parker)
   "Siostrzyczki" to kolejna, a w zasadzie pierwsza książka, którą Palmer napisał. Jej akcja dzieje się w środowisku medycznym. Wszak Palmer to mistrz thrillera medycznego, nie dziwi to, był z wykształcenia lekarzem. 
   Akcja dzieje się w bostońskim szpitalu, gdzie w dziwnych okolicznościach umierają nieuleczalni chorzy pacjenci. Dzieje się to za sprawą Stowarzyszenia Sióstr Miłosierdzia, które chcąc ulżyć w cierpieniu osobom poddawanym uporczywej terapii, stosują eutanazję. Okazuje się jednak, że zaczynają umierać również pacjenci po udanych operacjach i dobrze rokujący. Dzieje się to za sprawą części pielęgniarek  ze stowarzyszenia, które dla finansowych korzyści uśmiercają prominentnych pacjentów.
Zagadkę niespodziewanych śmierci na własną rękę rozwiązuje chirurg David Shelton.

I książka, która zafascynowała mnie bardzo. Przy "Głosach Pamano" nauczyłam się czytać  Jaume Cabre (klik). Trzeba naprawdę poświęcić wiele uwagi tej powieści, jednak warto. Autor tworzy niesamowity klimat, buduje piętrowe narracje. To spowiedź człowieka u schyłku życia, czytając jego wyznania, jak puzzle układamy obraz jego życia. Poruszamy się po świecie średniowiecznego mnicha, nazistowskiego oprawcy, po frankistowskiej Hiszpanii, we współczesnym bohaterowi Adrianowi Ardevolowi świecie. Utonęłam w opowieści Cabre. Polecam, pomimo, że jest to wymagająca lektura.

środa, 24 stycznia 2018

Chevronowa tęcza





  Chusta, w której wykorzystałam motyw wzoru chevron, wydziergałam ją  z włóczki bawełnianej (100%) w kolorze grafitowym oraz tęczowej włóczki (75%wełny, 25% poliamidu).   Powstała jeszcze przed moim wyjazdem. Po powrocie uprałam i zblokowałam.Szal prezentuje się tak.


wtorek, 23 stycznia 2018

Inowrocław raz jeszcze


   Powoli kończę relację z mojego tygodniowego pobytu w Inowrocławiu. To bardzo ciekawe miejsce o bogatej historii. Miesza się ona ze współczesnością. Zaleźć można tu naprawdę wyjątkowe zabytki (kościół romański, tzw. RUINA), relikty PRL (zegar na jednej z kamienic z napisem XXV lat Polski Ludowej czy pomnik upamiętniający wyzwolicieli z Armii Czerwonej). A także piękne, stare kamienice  o historycznym znaczeniu (jak ta na dole po prawej) gdzie podczas swojego pobytu leczniczego mieszkała Stanisław Przybyszewski, czy "Bimba" - tramwaj, który jeździł po inowrocławskich ulicach w latach 1912-1962. Zaś na rynku stoi nowoczesna fontanna, która latem jest pięknie podświetlona. A przy szkole muzycznej można "zagrać" na olbrzymim instrumencie, który latem kwitnie kolorowymi kwiatami.

 Chodząc ulicami miasta natknąć można się na małe figurki przedstawiające średniowiecznych żaków. Co prawda Inowrocław nie miał wyższej uczelni, jednak figurki są. Wskazują one ciekawe miejsca, które warto zobaczyć. Trzy z nich stoją na deptaku - przy poczcie, na Placu Klasztornym i przy Rynku. Idąc po deptaku warto spojrzeć pod nogi, gdyż można dostrzec tablice przedstawiające najciekawsze budowle Inowrocławia.
   Figur z brązu w mieście jest więcej. I tak w Parku Zdrojowym można przysiąść obok generała Sikorskie, który nieopodal Inowrocławia, w Parchaniach kupił majątek i bywał częstym gościem w Inowrocławiu. A w Pijalni Wód zasiadła na ławeczce zagubiona teściowa "Teściowa nam gdzieś przepadła, możliwe, ze w Pijalni zasiadła". Oczywiście najważniejszą postacią z brązu, którą można spotkać na Rynku inowrocławskim jest królowa Jadwiga.
   W nowoczesnym budynku Pijalni Wód można napić się również pysznej kawy i spróbować deseru o nazwie "Solankowy odlot", zwidzieć Palmiarnię, a także kujawską chatę.
   Miasto mnie urzekło, tężnie piękniejsze, niż te w Ciechocinku. Chciałabym tu wrócić wiosną lub latem, gdy przyroda jest w pełni rozkwitu. Olbrzymi teren Parku Zdrojowego zachęca do fizycznej aktywności ( wielu tu biegaczy i chodzących z kijkami). Warto przejść się ulicą Solankową z zabytkowymi willami i Muzeum Jana Kasprowicza. Podczas naszych spacerów po mieście trafiliśmy do maleńkiego antykwariatu, (na przeciwko szkoły muzycznej), z którego trudno mojemu mężowi było mnie wyciągnąć. Przede wszystkim dlatego, że na półkach stało mnóstwo płyt z muzyką lat 80-tych ubiegłego stulecia ( o rany, jak to brzmi), kilka takich płyt kiedyś posiadałam w młodości, zdobyte wtedy z wielkim trudem. Poza tym przy półkach z oryginalnymi komiksami Papcia Chmiela i nie tylko, mogłabym spędzić cały dzień., Cóż, miło było cofnąć się w czasie. Dodatkowo przesympatyczny i rozmowny antykwariusz opowiedział wiele ciekawych rzeczy. 
   Wiedzy o Inowrocławiu można zaczerpnąć między innymi tutaj (klik).

   
   Żeby nie było, że nie dziergałam nic, w ramach drutoterapii (wszak do sanatorium pojechałam) dziergałam szal w fuksjowym kolorze. Kolor idealnie pasujący do cudnych tulipanów, którymi zostałam obdarowana po powrocie do domu.
  




poniedziałek, 22 stycznia 2018

Historyczny spacerek po Inowrocławiu

   Już jestem w domu, ale chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami z pobytu w Inowrocławiu. Miasto, pomimo zimowej aury, spodobało mi się. Co prawda obracałam się w obrębie Parku Zdrojowego oraz jego najbliższej okolicy, a także po Rynku i pobocznych uliczkach. Dalej, ze względu na ograniczony czas pomiędzy zabiegami, nie zapuszczałam się. Niemniej jednak stwierdziłam, że to miasto ma w sobie coś, a latem musi być przepięknie. 
zdjęcie pochodzi z Internetu
   Historia miasta sięga czasów bursztynowego szlaku. Tutaj nasi przodkowie pozyskiwali sól w słonecznych warzelniach solnych. Pod koniec XII w. wybudowano w Inowrocławiu świątynię z kamiennych ciosów, dzisiaj jest to jedna z największych bazylik romańskich w Europie. To najcenniejszy zabytek Inowrocławia. Obecnie nosi nazwę "Ruina", gdyż kościół ten wielokrotnie ulegał zniszczeniu.
   W 1230 roku syn Konrada Mazowieckiego Kazimierz został władcą księstwa ze stolicą w Inowrocławiu, tam też wzniósł swoją siedzibę. Miasto bogaciło się na soli. Niestety częste napady krzyżackie, później potop szwedzki doprowadziły niemal do upadku miasta. Dopiero w połowie XIXw.  rewolucja przemysłowa spowodowała rozwój miasta. Powstała tu fabryka maszyn rolniczych, huta szkła, cukrownia, kopalnie soli, fabryka sody oraz uzdrowisko.Kolej połączyła Inowrocław  Poznaniem, Bydgoszczą i Toruniem. Po I wojnie światowej nastąpił dalszy, intensywny rozwój miasta. 
  Powyższe informacje zaczerpnęłam z "Przewodnika - zwiedzamy Inowrocław" Alfreda Krysiaka.

   Niestety, obecnie miasto zaczyna powoli podupadać, zamknięto kopalnię soli, nie ma zakładów przemysłowych. Wielu młodych mieszkańców wyjeżdża z miasta za pracą. Jedynie urzędy, szkoły i sanatoria w niewielkim procencie pokrywają rynek pracy. Widać to po wielu opuszczonych zabytkowych kamienicach, które wystawione są na sprzedaż. Stoją one obok pięknie wyremontowanych starych domów. 
  
http://kronikiinowroclawskie.blogspot.com





  Uderzyło mnie to, że w Inowrocławiu jest dużo kościołów. W jednym z nich pod wezwaniem św. Mikołaja królowa Jadwiga w 1397r. przepowiedziała Krzyżakom klęskę pod Grunwaldem.W tym kościele także podczas okupacji przechowywani relikwie św. Wojciecha.
  

    Królowa Jadwiga w Inowrocławiu pojawia się w wielu miejscach, przede wszystkim na  (obok), w nazwach szkół, ulic itp. Ponieważ Jagiełło bardzo lubił Inowrocław, królewska para często tu bywała. 

  Na dzisiaj tyle, w następnym poście będzie już mniej historycznie...
                                                                                   ...cdn...

Eksperymentuję z wyglądem bloga. Nie wiem, czy nowy układ jest czytelny. Proszę o informację zwrotną, czy może być "po nowemu" czy wrócić do starego wyglądu. Będę wdzięczna.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Inowrocław

   
W tym roku część ferii postanowiłam spędzić w Inowrocławiu. Tradycyjnie, od kilku lat, ten czas poświęcam na regenerację organizmu podczas zabiegów leczniczych, a jednocześnie zwiedzam okolicę. Pomimo, iż urodziłam się w tym województwie, obecnie kujawski-pomorskim, nigdy w Inowrocławiu nie byłam, bo całe życie mieszkam w okolicach Warszawy. Park zdrojowy to olbrzymi obszar, gdzie latem znaleźć można wiele atrakcji. Mnie najbardziej podoba się tężnia. I mimo, że jest zima, nadal pracuje. Wyobrażam sobie, jak przyjemnie wewnątrz tężni jest latem. Niestety dzisiejszy rozkład zabiegów nie pozwolił mi na dłuższe spacery, ale na jutro już mam plany, by zobaczyć coś więcej.
  



Heksagon babuni w kolejnej odsłonie

    Tym razem robię sobie małą przerwę w neonowej kolekcji, gdyż na szydełko wpadł sweter na bazie heksagonu babuni w spokojniejszych kolora...