wtorek, 12 czerwca 2018

W podróży

Drugi tydzień jestem w podróży, odwiedzam piękne miejsca, uczę się nowych rzeczy. Poniżej mała zapowiedź, tego, co widziałam - na horyzoncie widnieje Old Harry Rocks. Więcej napiszę po powrocie.

niedziela, 27 maja 2018

Przeczytane





   Dawno mnie nie było. Sporo działo się, przede wszystkim zawodowo, czasu miałam bardzo mało. Nie znaczy to, że nie dziergałam i nie czytałam. Sweter, którego początki prezentowałam w poprzednim poście, ma się na ukończeniu (jeszcze połowa rękawa mi została). Na pewno niebawem nastąpi prezentacja. A spieszę się z dzierganiem, ponieważ chciałabym go zabrać ze sobą na służbowy wyjazd, który już tuż, tuż. 
   Przeczytałam sporo...





Jorge Diaz jest autorem powieści "Listy z pałacu". Akcja książki dzieje się podczas I wojny światowej w Madrycie, gdzie w pałacu króla Alfonsa XIII powstaje Urząd do spraw Ochrony Jeńców. Hiszpania podczas tej zawieruchy wojennej zachowała neutralność, odegrała jednak ważną rolę. Powołany przez króla Urząd zatrudniał wielu pracowników. Udało się pomóc dwustu tysiącom jeńców wojennych, przeprowadzić repatriację tysięcy cywili oraz dwudziestu jeden tysięcy żołnierzy. Koszty funkcjonowanie Urzędu pokrywał król. W tle historycznych wydarzeń poznajemy losy głównych bohaterów.




Joanna Kruszewska w swojej powieści "Dom samotnych" opowiada historie kilku osób, borykających się ze swoimi problemami. Zadaje ważne pytania. Czy można być samotnym w domu, który dzieli się z innymi? Mijać się i codziennie rozmawiać, ale jednocześnie nosić w sercu pustkę?
Niektórzy, tak jak Beata, ucieczki przed nią szukają w alkoholu. Znajdują ją na chwilę, ale potem przychodzi ranek…  Inni, jak porzucona przez męża Kinga, próbują się zmierzyć z nową rzeczywistością i obiecują sobie, że już nigdy nie będzie w niej miejsca na zdradzających mężczyzn.  Wreszcie Ewa – kobieta bez pragnień, matka i wyłącznie matka, która całe życie desperacko usiłowała zasłużyć na szacunek męża. Splatające się ze sobą dzieje kilku kobiet, matek, żon i kochanek, skazanych przez los na samotność. Czy uda im się odnaleźć szczęście i nową drogę?  





Jodi Picoult w "Małych wielkich rzeczach"  porusza ważne kwestie, to uprzedzenia rasowe, przywileje, władza. Kiedy po rutynowym zabiegu umiera noworodek, ojciec dziecka oskarża o morderstwo afroamerykańską pielęgniarkę. Ani ona, ani jej prawniczka, ani ojciec zmarłego chłopczyka nie mają pojęcia, że ta śmierć odmieni ich życie w sposób, którego żadne z nich nie było w stanie przewidzieć. 








"I że ci nie odpuszczę" to pierwsza część serii Joanny Szafrańskiej  "Kalina w malinach".
Bohaterka - Kalina -  w dniu ślubu przed ołtarzem dowiaduje się, że narzeczony będzie ojcem dziecka jej najlepszej przyjaciółki. Ciąg zabawnych, z kryminalną nutą, zdarzeń oraz wyjątkowy dar Kaliny pakowania się w kłopoty sprawiają, że przy czytaniu świetnie się bawimy.


środa, 2 maja 2018

Impressionist Sky

   Tak nazywa się kolor wełny firmy MALABRIGO, z której powstaje kardigan. Pamiętacie ten sweterek (klik)? W wyniku mojego gapiostwa przy nastawianiu prania zapomniałam zmniejszyć temperaturę i sweterek skurczył się do rozmiaru 10-letniej dziewczynki. Pierwsza moja reakcja to złość na samą siebie, później gorączkowe myślenie, co zrobić, by sweter wrócił do poprzednich rozmiarów (np. moczenie w mleku - kiedyś tak ratowałam inny sweter, nie do końca z powodzeniem). W końcu stwierdziłam, że jednak sobie daruję, kupię włóczkę i zrobię nowy kardiganik.
   Poprzedni sweter mocno eksploatowałam, po prostu był jednym z moich ulubionych i nie ukrywam, że bardzo mi go brakuje. Dlatego staram się maksymalnie wykorzystać wolne majowe dni, aby jak najwięcej "udziergać" nowego swetra, który mam nadzieję, będzie moim ulubieńcem. Tym razem wprowadziłam więcej wzorów, aby nie nudziło mi się przy dzierganiu. Motyw z plisy swetra wykorzystuję też na rękawie oraz na boku swetra pod rękawem. Kolor jest cudny, dzierga się świetnie, mimo, że na cienkich drutach, a może po prostu mam wenę? 
Czy też tak macie, że ze wzorem robótka idzie Wam szybciej?


poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Wiosna 2018


   Pogoda dzisiaj iście wakacyjna. Termometr wskazywał w południe 28°C.  Przyroda gwałtownie obudziła się do życia. Krzewy, które zazwyczaj kwitną w maju, już przekwitły. W tym roku, po raz pierwszy, mogę cieszyć oczy kwiatem magnolii na moim drzewku zasadzonym w ubiegłym sezonie.  Jeden z rododendronów powoli przekwita, czekam na następne kwiaty na pozostałych krzewach.
W tym roku wcześniej obsadziłam część skrzynek pelargoniami i nie tylko.
Przyjemnie jest posiedzieć na tarasie w słońcu i chwilę zatrzymać się w tym codziennym pędzie. Coraz częściej potrzeba mi takich chwil...




niedziela, 29 kwietnia 2018

Kocyk dla Kajetana nr 2

   Długo powstawał, główną przyczyną był oczywiście deficyt czasu, na który ostatnio nieustannie cierpię. Jeszcze tak to potrwa. Cieszę się, że kilka dni wolnych teraz mam, to trochę odetchnę przed następnymi wyzwaniami zawodowymi.
   Kocyk starałam się skończyć przed piątkiem, gdyż właśnie wtedy spodziewałam się wnusia. Udało się, i Kajetan cieszy się nowym kocykiem, a ja razem z nim.



   Jak widać kocyk dziergałam od środka. Gdy uzyskałam odpowiednią szerokość kocyka, dorobiłam jeszcze z dwóch stron po ok. 12 cm, aby kocyk zyskał na długości. Całość wykończyłam plisą ściegiem francuskim. Wymiary kocyka 100 cm x 85 cm. Na całość zużyłam 3,5 motka bawełnianej włóczki ALIZE Bahar BD 1774. Dziergałam na drutach nr 3,00 z pojedynczej nitki. Wyszedł kocyk przewiewny na ciepłe, wiosenne i letnie dni.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Dzierganie na tarasie

 
   Oj, mało czasu mam ostatnio. W pracy bardzo intensywnie, coraz później wracam do domu, nie mam kiedy nacieszyć się wiosną i pięknym słońcem. Kajtkowy tęczowy kocyk dzieje się, jednak niezbyt szybko go przybywa. Mam nadzieję skończyć go na początek maja, gdy córka z rodziną przyjedzie mnie odwiedzić.
   Wnuk rośnie jak na drożdżach, bardzo za nim tęsknię. Błogosławię nowoczesne technologie,  dzięki którym przez wideo - rozmowy mogę na żywo "pogadać " z wnusiem. Córka codziennie śle mi zdjęcia i filmiki. I nadziwić się nie mogę, jak szybko mój wnuczek rośnie i  rozwija się . Jako matka nie dostrzegałam takiego tempa. Może dlatego, że miałam inną pespektywę.
 
   Nie sądziłam, że miłość do wnuka może być tak ogromna! No cóż, pierwszy raz zostałam babcią i pierwsze dwa tygodnie życia Kajetana spędziłam opiekując się nim i jego mamą. Może to wpłynęło na to, że ta więź jest taka silna. Może to dobrze, że dzieli nas sześćdziesiąt kilometrów, bo zamęczyłabym wnuka swoją miłością.
 
   Póki co, dziergam kocyk delektując się wiosennym słońcem na tarasie, popijając kawę i wsłuchując się w świergot ptaków.

niedziela, 8 kwietnia 2018

Wiosna!

   Nareszcie zrobiło się ciepło, dzisiaj mogłam delektować się kawą na tarasie. I to w jakim towarzystwie! Odwiedziła mnie córka ze swoją rodzinką. Kajetan, mój wnuk, smacznie sobie spał, a my łapaliśmy promienie słońca.
   To niesamowite, jaki uczucia budzi taki mały człowieczek. Bycie babcią jest wspaniałe! Nie jestem odpowiedzialna za wychowanie dziecka, nie przeżywam stresu macierzyństwa, ja tylko (i aż) kocham i rozpieszczam.
   Oczywiście, sweter męża poszedł w kąt (zostały mi jeszcze rękawy), córka zażyczyła sobie jeszcze jeden kocyk. Została wybrana włóczka i już się dzierga - tęcza dla mojego wnuka. Kocyk zaczęłam od środka, powstaje podobnie jak sweter z koła.
  W międzyczasie, tak na szybko uszyłam etui na mojego nowego, niewielkich rozmiarów, laptopa. Torba, którą kupiłam okazała się ciut za duża.
Kiedyś moja siostra uszyła dla mnie etui na tablet. Już dosyć długo go nie używałam, a bardzo podoba mi się sutaszowa aplikacja postanowiłam przerobić na nieco większą wersję, by zmieścić laptopa. Rozpruła wszystkie części, pozszywałam inaczej i na szydełku dorobiłam klapkę, później przyszyłam trzy małe zatrzaski i ma etui na laptopa. Unikalne, bo nikt takiego nie ma. A jednocześnie chroni mój sprzęt.
 

 

środa, 21 marca 2018

Nowy obywatel świata

   W życiu każdego człowieka są ważne dni, o których pamiętamy. To kamienie milowe, które mają wpływ na nasze życie, determinują nasz los.
   Dla mnie taką kolejną ważną datą stał się 16 marca. W tym dniu pojawił się na świecie mój wnuk Kajetan, który skradł mi serce od pierwszego spojrzenia. I tak już zostanie do końca moich dni.
    Teraz już wiem, jak to jest być babcią. Cudowne uczucie!

 


Jak widać, kocyk od babci od pierwszych dni jest w użyciu.









A dziadkowie są bardzo szczęśliwi - obydwoje.

niedziela, 11 marca 2018

Przeczytane

   Dużo czytam. Jeśli chodzi o dzierganie, na drutach tkwi przeróbka męskiego swetra. Tkwi, bo bardzo wolno przybywa dzianiny. Jakieś takie mam dni, że jestem wiecznie zmęczona, wcześnie chodzę spać, a i tak nie wysypiam się. Tak mam, gdy zima się kończy. A  w tym roku przesilenie wiosenne szczególnie daje mi się we znaki, mój organizm nie może przestawić się z ostrej zimy na temperatury mocno wiosenne (dzisiaj termometry wskazywały w południe 15 stopni). Pewnie, że cieszę się, że w końcu wiosna idzie, w ogrodzie przebiśniegi kwitną, ale jakoś tak nie mam siły podskakiwać z radości. 
   Jedynie w piątki wieczorami wskrzeszam w sobie odrobinę energii. Udało mi się w końcu męża namówić na kurs tańca towarzyskiego, więc w weekend wchodzimy tanecznym krokiem.  
Jak wspomniałam na początku, jedynie czytanie mi "idzie".

"Bez ciebie" Agata Przybyłek to opowieść o kobiecie, która przechodzi przez koszmar rodzinnej przemocy.

"Czy można pokochać po raz drugi, gdy nie jest się w stanie zaufać?
W kamienicy syna Lucy znajduje jego pobitą żonę. Orientuje się, że to mąż zgotował Katarzynie piekło. Pod wpływem impulsu Lucy decyduje się pomóc synowej. Razem z młodym lekarzem, Alanem, zabierają dziewczynę do Toronto, gdzie przechodzi długą rekonwalescencję i powoli staje na nogi. Katarzyna zaczyna nowe życie, a między nią a lekarzem rodzi się nić porozumienia. Właśnie wtedy widmo jej bolesnej przeszłości dotkliwie daje o sobie znać…

Wzruszająca opowieść o tym, że czasem najlepsze, co można zrobić dla drugiej osoby, to pozwolić jej odejść".

"Kocha, lubi, szpieguje" Joanny Szafrańskiej to dalsze perypetie głównej bohaterki, która ma wyjątkowy "talent" do popadania w tarapaty.
"To miał być kolejny spokojny weekend w życiu Kaliny. Podrzucone na progu dziecko uruchamia lawinę zdarzeń, które wiodą wprost do dworku w Kamionkach. Kiedy na miejscu dochodzi do tajemniczego morderstwa, Kalina staje się jedną z głównych podejrzanych. Dziewczyna nie zamierza pozostawić śledztwa w rękach policji, wszak chodzi o jej dobre imię! Na miejscu zjawia się również niezawodny Marek, ale splot okoliczności sprawia, że on i Kalina stają po różnych stronach. A do tego pod nogami ciągle kręci się pewien mocno ubłocony osobnik na czterech łapach.Tylko Kalina w jeden weekend może zostać posiadaczką dziecka, psa i być… oskarżona o morderstwo!"

"Urodzić dziecko" Kristiny Sandberg
"Szwecja, lata trzydzieste XX wieku. Maj, dwudziestoletnia dziewczyna, pragnie się wyrwać z rodzinnego domu na prowincji. W pobliskim mieście wynajmuje pokój i zatrudnia się w cukierni. O jej dalszym życiu przesądza niedzielna wycieczka nad morze. Poznaje dużo starszego Tomasa, który jest nią zauroczony. Ona kocha swojego byłego chłopaka Erika, ale wszystko się zmienia, kiedy ten rzuca ją po raz drugi. W dodatku okazuje się, że Maj jest w ciąży. Dziewczyna decyduje się na małżeństwo z Tomasem. Wejście do rodziny Berglundów oznacza dla niej awans społeczny, ale Maj nie wie, jak wysoką cenę przyjdzie jej za to zapłacić."


"Apartament w Paryżu" Michelle Gable
"Przechodząc przez próg zamkniętych od lat drzwi, postawisz pierwszy krok... w przeszłość.W propozycji służbowego wyjazdu do Paryża April, znawczyni antyków, dostrzega przede wszystkim szansę na oderwanie się od problemów małżeńskich.
Zamknięte przez dziesięciolecia mieszkanie przy placu Pigalle to obietnica imponującej kolekcji zabytkowych mebli. Jego zawartość rzeczywiście przekracza najśmielsze oczekiwania April, jednak znajduje ona tam coś więcej niż cenne przedmioty – zapieczętowaną dotąd historię niezwykłej kobiety, dawnej właścicielki apartamentu. Fragmenty jej burzliwej biografii stopniowo układają się w całość, tak jak elementy głęboko skrywanej przeszłość April.
Śladami bohaterek czytelnik przemierza ulice Paryża, poznaje blaski i cienie historii miasta, może poczuć jego niepowtarzalny klimat, a czasem nawet smak."

"Listy do pałacu" Jorge Diaz
"Jeden list – tysiące ocalonych istnień. Wojna bezlitośnie pustoszy Europę. Do Pałacu Królewskiego w Madrycie przychodzi list, w którym mała Francuzka prosi hiszpańskiego monarchę o pomoc w odnalezieniu zaginionego na froncie brata. Bożonarodzeniowy gest króla względem Sylvie wywołuje lawinę zdarzeń...
Zainspirowane historycznymi faktami Listy do Pałacu to poruszająca powieść o miłości w czasach zarazy wojennej.
28 czerwca 1914 roku w zamachu w Sarajewie zginął następca austriackiego tronu arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg, co zapoczątkowało I wojnę światową. Hiszpania, choć pozostała neutralna, odegrała w tym konflikcie ważną rolę. To w Madrycie aż do 1921 roku działał Urząd do spraw Ochrony Jeńców, zatrudniający pięćdziesięcioro czworo stałych pracowników, których wspierało pięćdziesięciu ośmiu wojskowych i trzystu dyplomatów. Zdołali oni pomóc dwustu tysiącom jeńców wojennych. Przeprowadzili repatriację siedemdziesięciu tysięcy cywili oraz dwudziestu jeden tysięcy rannych żołnierzy. Koszty funkcjonowania Urzędu pokrywał król Alfons XIII."
   Król Alfons niezbyt dobrze zapisał się w historii Hiszpanii, jednak podczas I wojny światowej nie dopuścił, aby jego kraj przystąpił do wojny, Hiszpania zachowała neutralność. Zaś instutycja, którą powołał do życia, pomogła wielu ludziom w odnalezieniu bliskich, a także jeńcom wojennym. W tle wielkiej historii poznajemy życie zwykłych ludzi. Bardzo ciekawa książka.

Wczoraj mój mąż zaprosił mnie z okazji Dnia Kobiet do teatru Syrena. Miałam okazję obejrzeć musicalową wersję "Czarownic z Eastwick" (pamiętacie filmową wersję z Jackiem Nicholsonem, Michelle Pfeiffer, Cher i Susan Sarandon?).
Od mojej ostatniej w wizyty w tym teatrze trochę się zmieniło. Nowy dyrektor wprowadził zmiany w wystroju teatru, a także postawił na bardziej musicalową formę. Do spektaklu akompaniują muzycy. Podoba mi się powrót do "żywej" muzyki. 
   Po spektaklu i kolacji mieliśmy w planach spacer po Krakowskim Przedmieściu, niestety zapomnieliśmy, że to 10 dzień miesiąca, a więc kolejna miesięcznica. Zapory, kordon policjantów uniemożliwiły nam romantyczny spacer. 
 A na drutach, to co widać poniżej. Przerabiam ten sweter (klik) na mniejszy rozmiar. 


poniedziałek, 19 lutego 2018

Przeczytane

   Szaleje dookoła, dopadła i mnie...grypa. Ostatni tydzień spędziłam w domu zmagając się ze złym samopoczuciem. Czas umilały mi książki (robótkowo mi nie szło nic a nic).

Jak to jest, gdy wchodzi się w cudze życie? Czy daje poczucie bezpieczeństwa? Anna Snoekstra opisuje historię dziewczyny, która uciekając przed konsekwencjami swojego postępowania podaje się za zaginioną przed jedenastoma laty Rebekę Winter, do której jest bliźniaczo podobna. 
   Jednak w swojej "rodzinie" nie odnajduje ciepła i miłości, za to powoli odkrywa makabryczną prawdę o najbliższych.
   W swojej wędrówce natyka się na osobę, za którą się podaje, albo tak się zdaje bohaterce. Przed czym uciekła prawdziwa Rebeka Winter?
Przekonajcie się sami i przeczytajcie.


Małgorzaty Kalicińskiej nie trzeba nikomu przedstawiać. To autorka bardzo poczytnych książek. W mojej wiejskiej bibliotece znalazłam "Trzymaj się Mańka" na półce z nowościami. Powieść przeczytałam jednym tchem, bo tak czyta się Kalicińską. To historia kobiety w wieku 50+, która po śmierci swojej siostry ("Lilka") pozostaje w dziwnym stuporze. Z apatii wyrywa ją awaria rury u sąsiadów i zalanie mieszkania, co powoduje, że bohaterka musi obudzić się do życia. Gdy już się ocknie, to wyruszy na podbój świata - do Korei Południowej i nie tylko. Pozna swoją "dojrzałą" miłość - Antoniego. To z nim na nowo odkryje smak życia.I zrozumie uczucia swojego ojca do Anny, która w bohaterce budzi niechęć.
   Ta książka nie opowiada o uczuciu nastolatek czy energicznych trzydziestolatek, lecz dojrzałej kobiety zmagającej się z upływem wieku. Tak jak ja...

   Dzisiaj w mojej szkole odbyło się spotkanie autorskie z Odetą Moro, dziennikarką radiową i telewizyjną. 
   Książka, którą prezentowała, jest zapisem rozmów ze znanymi ludźmi (Cezary Pazura, Kayah, Maciej Orłoś), w których wspominają swoje dzieciństwo i ulubione zabawy z kolegami.
   To jednocześnie poradnik dla współczesnych rodziców jak bawić się ze swoimi dziećmi bez smartfonu, komputera, tabletu i telewizora. Znaleźć można tu opisy zabaw oraz listę potrzebnych akcesoriów do nich - nic wyszukanego, to patyk, kawałek sznurka, puste butelki po wodzie itp.
   Książkę nabyłam i otrzymałam nawet specjalną dedykację (nie dla mnie).
Pani Odeta nawiązała świetny kontakt z dzieciakami, spotkanie było naprawdę ciekawe. 

niedziela, 11 lutego 2018

Jedwabny Ocean Waves

   Powstał z dwóch włóczek Kid Silk i Lace, obydwie jednego producenta - DROPS. Kid Silk to włóczka, z której wiele szali, chust nawet sweterków wydziergałam. Po Lace równie często sięgam. Postanowiłam zrobić dla siebie szal w czerwieniach. 
   Wykorzystałam wzór Agnieszki Rupnik (klik).  Kontrą dla podłużnych fal są poprzeczne pasy kolorystycznej, aczkolwiek w również w tonacji czerwonej. Tak sobie urozmaiciłam wzór, moim zdaniem całkiem dobrze to wygląda. A jak Wy uważacie?
    Szal jest bardzo delikatny, zwiewny - wszak to mieszanki z jedwabiem. Na szal zużyłam prawie dwa motki Kid Silka i jeden motek Lace. Oto efekt mojej pracy.








niedziela, 4 lutego 2018

Trampeczki

   Od dawna mnie fascynowały. W końcu wzięłam się za nie i ja. Wszak mały piechur już w drodze, więc przyszła babcia wzięła się do roboty. Ponieważ nie jestem specjalnie "szydełkowa", poszperałam w Internecie i znalazłam ten instruktażowy filmik (klik), w którym pokazane są kolejne kroki wykonania malutkich trampeczek dla dziecka.


   Skorzystałam z obecności córki, by dokonać przymiarki ;-)




   Pewne jest, że na tej jednej parze nie poprzestanę.

sobota, 27 stycznia 2018

Fuksjowy zawrót głowy

   Powstawał głównie w Inowrocławiu, skończyłam go w domu. Wydziergałam z jednego motka włóczki Filisilk ZITRONA. To luksusowa mieszanka wełny merino superwash i jedwabiu. Motyw ażuru nieodmiennie mnie się trzyma. Tym razem powstał szal.  Prezentuje się tak.






   Kolor bardzo energetyczny, szczególnie w dzisiejszy bardzo pochmurny i smogowy dzień.

   Na druty wskoczyły tym razem czerwienie (także z domieszką jedwabiu). Powstaje kolejny ażurowy szal. Tym razem jest to Ocean waves wg projektu Agnieszki Rupnik (klik)






Podczas sanatoryjnych wojaży towarzyszyły mi nieodmiennie książki.
Henry James, autor powieści "Portret damy"   opisuje losy młodej amerykanki Isabel Archer, która przybywa do Europy. Niezależna, jak na czasy, w których dzieje się akcja, kobieta żądna jest wrażeń i nowych doznań. O jej względy konkuruje trzech młodych mężczyzn Jednak ona ich odtrąca  i wybiera czwartego. Jej wybranek, Gilbert Osmond - wdowiec z nastoletnią córką,  okazuje się bezwzględnym człowiekiem, który poślubił  Isabel, tylko dlatego, że odziedziczyła ona po swoim wuju duży majątek. 

  
   Tak się złożyło, że po przeczytaniu książki, jedna ze stacji telewizyjnych nadała ekranizację powieści z Nicole Kidman w roli głównej. Odtwórcą Gilberta Osmonda jest John Malkovich, w Gaspara Goodwooda wcielił się Viggo Mortensen - aktorzy, których bardzo lubię. I muzyka... Gdy usłyszałam soundtrack, zastanawiałam się skąd ja to znam. 
   W końcu olśniło mnie!
Przecież to piosenka Anny Marii Jopek "Szepty i łzy". Autorem muzyki jest Wojciech Kilar.
Obydwie wersje piękne.

  Kolejna powieść, o której napiszę to "Siostrzyczki" Michaela Palmera.
Pamiętacie jego głośną powieść "Coma"? Na podstawie też nakręcono film "Śpiączka" z Michaelem Douglasem. Także jego "Krytyczna terapia" została przeniesiona na ekran ( aktorzy: Hugh Grant, Gene Hackman, Sarah Jessica Parker)
   "Siostrzyczki" to kolejna, a w zasadzie pierwsza książka, którą Palmer napisał. Jej akcja dzieje się w środowisku medycznym. Wszak Palmer to mistrz thrillera medycznego, nie dziwi to, był z wykształcenia lekarzem. 
   Akcja dzieje się w bostońskim szpitalu, gdzie w dziwnych okolicznościach umierają nieuleczalni chorzy pacjenci. Dzieje się to za sprawą Stowarzyszenia Sióstr Miłosierdzia, które chcąc ulżyć w cierpieniu osobom poddawanym uporczywej terapii, stosują eutanazję. Okazuje się jednak, że zaczynają umierać również pacjenci po udanych operacjach i dobrze rokujący. Dzieje się to za sprawą części pielęgniarek  ze stowarzyszenia, które dla finansowych korzyści uśmiercają prominentnych pacjentów.
Zagadkę niespodziewanych śmierci na własną rękę rozwiązuje chirurg David Shelton.

I książka, która zafascynowała mnie bardzo. Przy "Głosach Pamano" nauczyłam się czytać  Jaume Cabre (klik). Trzeba naprawdę poświęcić wiele uwagi tej powieści, jednak warto. Autor tworzy niesamowity klimat, buduje piętrowe narracje. To spowiedź człowieka u schyłku życia, czytając jego wyznania, jak puzzle układamy obraz jego życia. Poruszamy się po świecie średniowiecznego mnicha, nazistowskiego oprawcy, po frankistowskiej Hiszpanii, we współczesnym bohaterowi Adrianowi Ardevolowi świecie. Utonęłam w opowieści Cabre. Polecam, pomimo, że jest to wymagająca lektura.

środa, 24 stycznia 2018

Chevronowa tęcza





  Chusta, w której wykorzystałam motyw wzoru chevron, wydziergałam ją  z włóczki bawełnianej (100%) w kolorze grafitowym oraz tęczowej włóczki (75%wełny, 25% poliamidu).   Powstała jeszcze przed moim wyjazdem. Po powrocie uprałam i zblokowałam.Szal prezentuje się tak.


W podróży

Drugi tydzień jestem w podróży, odwiedzam piękne miejsca, uczę się nowych rzeczy. Poniżej mała zapowiedź, tego, co widziałam - na horyzonci...