Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2018

Świąteczne udziergi

   Okres przedświąteczny to, w moim przypadku, zawsze bardzo intensywny czas dziergania prezentów dla rodziny oraz znajomych. Sporo osób docenia wyroby rękodzielnicze i chce nimi obdarować bądź być obdarowanym.  I w związku z tym czerwona chusta z serii glamour (klik), których wydziergałam sporo i w różnych kolorach. Dlaczego glamour? Ano dlatego, że błyszczą, są zwiewne i eleganckie na wielkie wyjścia. Tę wykonałam z trzech rodzajów włóczek - Kid Silk DROPSA, Angory Gold Star ALIZE i Sal Abiye ALIZE. Chusta jest duża, można się nią omotać bądź elegancko upiąć na wieczorne wyjście. Prezentuje się tak.


   Mitenki powstały z ekskluzywnej włóczki - mieszanki jedwabiu i wełny yaka tybetańskiego Cathay 2 LOTUSA YARN. Po raz pierwszy dziergałam z tej włóczki. Jest dosyć cienka, ale bardzo ciepła. Trzeba uważać, gdyż jest słabo skręcona i dosyć łatwo można zerwać nitkę.


    Kolejny udzierg powstał dla pewnego małego człowieczka, który skradł mi serce od pierwszego momentu, gdy go ujrzałam. To d…

Przeczytane

    Coś tam czytam, jednak więcej czasu poświęcam na dzierganie świątecznych prezentów. Poza tym dużo się dzieje, wiele spraw muszę poogarniać, a sił jakby mniej...



   "Miłość na walizkach" Małgorzata Kalicińskiej to kolejna powieść,  "Lilce" i "Trzymaj się Mańka", która opowiada o dalszych losach bohaterki z poprzednich części. Mańka znalazła swoją życiową przystań. Kalicińska pięknie opowiada o miłości dojrzałych ludzi, o tym. O tym, co jest ważne pisze w prosty sposób, bez egzaltacji.  I jak zwykle, czyta się świetnie.

Kolejna książka to zupełnie inna bajka. Historia banalna, mężczyzna zbliżający się do czterdziestki, wiodący nudne, nieciekawe życie. Pewnego dnia, jego najlepszy przyjaciel, postanawia inżyniera Rawę wyrwać z jego szarej codzienności. Jednak nie to w tej książce jest interesujące. Ciekawe jest tło oraz specyficzny język, którym autor posługuje się, by opisać rzeczywistość Pokraju. Poniżej przytaczam recenzję tej książki zaczerpniętą stąd (…

Różowej opery ciąg dalszy

      W poprzednim poście pisałam, że do różowej czapki z włóczki Opera dzierga się szalik do kompletu. Szalik już jest, noszony był kilka razy zanim go obfotografowałam. Komplet jest baaaardzo różowy i dosyć mocno błyszczący, ale ja w listopadzie potrzebuję takiego wsparcia kolorem.  Źle znoszę ponure, listopadowe dni, z utęsknieniem czekam na choćby styczeń, gdy dnia przybywa i jest coraz więcej nadziei na wiosnę. Nie umiałabym żyć w północnych krajach.... Ale wracając do meritum, różowy komplet wygląda tak.





  Coraz częściej wykorzystuję naszywki z napisem Hand Made, dodają sznytu dzianinie.
   Nie jest to zestaw na duże mrozy, gdyż skład włóczki nie jest bardzo "grzejący", jednak na przejściową porę jest akurat.

                        I już tęsknię za wiosną...



Różowo, operowo...

    W jednym ze sklepów internetowych z włóczką natknęłam się na wyprzedaże włóczek. Ponieważ nastrój miałam iście listopadowy, postanowiłam podnieść się na duchu kolorem. I dokonałam zakupu różowiutkiej włóczki z cekinami i srebrzystościami na nitce. Oj, zaszalałam. W zasadzie ten kolor nie jest specjalnie "mój" (wolę mocniejszą fuksję), ale co mi tam!    Z dwóch motków zrobiłam czapkę, taką na teraz, dzierga się jeszcze szalik, tym samym wzorem, będę miała zestaw. Włóczka, która mnie uwiodła, to Opera LANA GROSSY, w skład której wchodzi 65% bawełny, 25% poliamidu, 5% wiskozy i 5% stanowią cekiny.     Motyw ażurowego warkocza wypatrzyłam w bezpłatnych wzorach na stronie Drops design.    Czapka na ludziu prezentuje się tak. Zaczęłam do moich udziergów doszywać metki z napisem "Hand Made", które od czasu do czasu do moich zamówień dorzucają internetowe sklepy z włóczkami. Noszę się z zamiarem zamówienia metek z moim logo. Tak już się noszę z tym od kilku lat i ...nadal…

Na stulecie niepodległości

   To ważna rocznica dla wszystkich Polaków. Bez względu na podziały, odmienne wizje rozwoju kraju, mam nadzieję, że ten dzień będzie radosnym  świętem. 
   I oczywistym jest, że moja dzisiejsza robótka musi mieć takie barwy.


Wysublimowany kardigan

  Przeglądając włóczki w jednym z internetowych sklepów wpadła mi w oczy włóczka firmy MONDIAL - Sublime. To mieszanka bawełny (65%) i wełny merino (35%). Spodobał mi kolor 820. Od razu wiedziałam, że zrobię z niej obszerny kardigan z kieszeniami, o którym od jakiegoś czasu marzyłam. Taki, którym można się otulić wręcz opatulić, omotać w chłodne dni. I jest! zamówiłam 10 motków, okazało się, że musiałam domówić jeszcze 3, aby sweter miał odpowiednią długość. Niestety te dodatkowe moteczki okazały się ciemniejsze, więc dół swetra troszkę różni się od pozostałej części. Jednak nie prułam robótki, stwierdziłam, że będę w takim udziergu chodzić.     Kardigan miał być długi, z kieszeniami, prosty, bez zszywania, robiony od góry. I to tyle, jeśli chodzi o koncepcję. Nie miałam pomysłu na to, jak rozwiązać konstrukcję rękawów, co z dekoltem itp. Zaczynałam cztery razy i ten czwarty okazał się właściwym rozwiązaniem. W sumie sweter dziergałam dwa tygodnie, dosyć szybko. Złożyły się na to dwie…

Coś dla oczu, coś dla ducha

     Przedstawiam moją wersję chusty color affection, wzór opracowała Veera Välimäki, dostępny na Raverly. Do jej zrobienia wykorzystałam resztki z innych robótek. Resztki bardzo szlachetne, każdy moteczek zawierał w sobie jedwab i tak - część w kolorze ciemnej fuksji to Alpaca Silk DROPSA (23% jedwab, 77% alpaca) , kolejna część to Filisilk ZITRONA i(30 % jedwabiu i 70% merino superwash ) i Kid Slk DROPSA (25% jedwabiu i 75% moheru) i jasny róż to Lace DROPSA (30% jedwab i 70% baby alpaca). CHusta jest bardzo delikatna, zwiewna i całkiem sporych rozmiarów. Długo nie miałam pomysłu, jak wykorzystać te moteczki i gdy po raz kolejny natknęłam się na color affection stwierdziłam, czemu nie?  Prezentuje się tak. Zdjęć będzie dużo, pogoda sprzyjała sesji zdjęciowej no i Margolka nie chciała jeszcze wracać do domu. To dla oczu...











Nowa odsłona męskiego swetra

Ten sweter (klik) zmienił swoją postać i rozmiar. Wstyd się przyznać, ale przerabiałam go rok. Zbliżające się urodziny męża zdopingowały mnie w końcu do działania. Skończyłam, prezent wręczyłam i nawet właściciela na sesję zdjęciową namówiłam.    Robiony metodą od góry, rękawy, dół swetra i dekolt wykończone i-cordem. Ściągacz przy dekolcie z tyłu lekko podniesiony rzędami skróconymi. Nie pamiętam, co to za włóczka, na pewno jest to mieszanka wełny z akrylem zakupiona ładnych parę lat temu w e-dziewiarce. Wzór to własna kombinacja różnych motyw z różnych źródeł.  Sweterek prezentuje się tak.