W poprzednim poście pisałam, że do różowej czapki z włóczki Opera dzierga się szalik do kompletu. Szalik już jest, noszony był kilka razy zanim go obfotografowałam. Komplet jest baaaardzo różowy i dosyć mocno błyszczący, ale ja w listopadzie potrzebuję takiego wsparcia kolorem.
Źle znoszę ponure, listopadowe dni, z utęsknieniem czekam na choćby styczeń, gdy dnia przybywa i jest coraz więcej nadziei na wiosnę. Nie umiałabym żyć w północnych krajach....
Ale wracając do meritum, różowy komplet wygląda tak.
Coraz częściej wykorzystuję naszywki z napisem Hand Made, dodają sznytu dzianinie.
Nie jest to zestaw na duże mrozy, gdyż skład włóczki nie jest bardzo "grzejący", jednak na przejściową porę jest akurat.
I już tęsknię za wiosną...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz