Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2017

Dzikie dziki?

Obraz
   Tak sobie chodzą gdzie chcą, coraz  większe, dorodniejsze.  Ot, takie moje wiejskie dziki, maskotki - można by rzec.... Nierozłączna z nich para.

Przeczytane...

Obraz
   "Pieśń królowej" Elizabeth Chadwick to dzieje Eleonory Akwitańskiej, silnej i niezłomnej kobiety, która wyprzedzała swoją epokę. Żyła w Średniowieczu, gdy pozycja kobiety była niska. Jednak ona osiągnęła wiele dzięki swojej mądrości (jak na tamte czasy była bardzo dobrze wykształcona). Pierwsze jej małżeństwo zaaranżował ojciec, dzięki temu została królową Francji. Niestety, nie był to udany mariaż, związek został unieważniony (dzięki determinacji Eleonory).     O drugim małżeństwie Eleonora zadecydowała sama, doprowadziło ją ono na tron angielski. Nazwano ją "królową królów", "matką królów" i "babką świętych". Bardzo zaciekawiła mnie ta postać, więc poszukałam więcej informacji, dotarłam min. tutaj (klik). Warto sięgnąć po tę książkę.
   "Willow" Virginii C. Andrews opowiada historię adoptowanej dziewczyny, która wyrusza na poszukiwania swojej biologicznej matki. Po śmierci, jak sądziła, adopcyjnego  ojca w jej ręce trafia dziennik, …

Miało być o Sopocie...

Obraz
   Miała być dalsza relacja z mojego pobytu w Sopocie, a będzie... pewna refleksja.  Niestety, moje zdrowie zaszwankowało na tyle,że wylądowałam na ostrym dyżurze i w szpitalu. To, co tam zobaczyłam i przeżyłam woła o pomstę do nieba. NIGDY WIĘCEJ!!!. Cały system wymaga uleczenia, natychmiastowego. Pisałam już o tym wcześniej, że nasi lekarze mają kompetencje, chcą leczyć, jednak system, w jakim idzie im pracować, jest niewydolny i absolutnie nie nastawiony na dobro pacjenta. Na szpitalnej izbie przyjęć ze skierowaniem na konkretny oddział spędziłam w trzech (!!!) różnych kolejkach  ponad trzy godziny, później czekanie na konsultację lekarską. Aby dostać się do szpitala trzeba mieć końskie zdrowie. Do tej pory żaden minister nie miał pomysłu na uleczenie służby zdrowia, obecnemu również nie wróżę sukcesów. To trzeba wszystko zburzyć, wyciąć w pień i zacząć od nowa. A najlepiej ... nie chorować. I tego wszystkim oraz  sobie  życzę.
   A jednak coś napiszę o mojej podróży.
Na zdjęciu wida…

Sopot zimą? Czemu nie!

Obraz
    Pierwszy tydzień ferii minął bardzo szybko. Miłość jaką darzę polskie morze znana jest już czytelnikom mojego bloga, więc nie zdziwi nikogo fakt, że miniony tydzień spędziłam właśnie nad Bałtykiem.     Tym razem wybrałam Sopot. To miejsce, które odwiedzałam wiele razy tylko latem. Zimą to miasto ma swój urok. Tradycyjnie podoba mi się bardziej, bo jest mniej ludzi. 
   Naszym miejscem pobytu było sanatorium Kamienny Potok położone pomiędzy molo w Sopocie, a molo w Gdyni - Orłowo.  Pierwsze dwa dni były typowo zimowe, krajobrazy również.  Nie wiało, więc dosyć przyjemnie spacerowało się z kijkami po plaży.     Podczas następnych dni pogoda robiła się coraz bardziej wiosenna, co sprzyjało długim wypadom brzegiem morza.    Ale mój pobyt, to nie tylko same spacery, to także oglądanie ciekawych miejsc. Ale o tym napiszę w następnym poście.

Petrolowy kardigan w nowej odsłonie

Obraz
   Czy pamiętacie ten kardigan? (klik). Bardzo go lubiłam, był milutki, ciepły, bo wykonany z alpaki DROPSA. Kardigan był lekko rozszerzany (kształt litery A). Jedyną ozdobą były ażurowe warkoczyki. Niestety od jakiegoś czasu leżał w szafie nieużywany, bo zrobił się za duży. W końcu wzięłam się za przeróbkę. 
   Nie sprułam całego swetra, doszłam do pach, bo z tego miejsca wcześniej dobierałam oczka, by poszerzać sweter. Sprułam całą plisę oraz część rękawów ( w poprzedniej wersji też były rozszerzane). Ta wersja to prosty kardigan, którego ozdobą również jest ażurowy warkoczyk. Rękawy wykończone są szerokim ściągaczem, dół swetra także. Całość zapinana na jeden guzik. W poprzedniej wersji wykończenie było zrobione i-cordem.     Sweter nosi się dobrze, bardzo go lubię pasuje do dżinsów, a także do sukienki. Prezentuje się tak.









 Ach, a ten oryginalny naszyjnik ze starego mechanizmu zegarka Wostok wykonała moja siostra.

  A ja już spakowana, jutro wyruszam do Sopotu, aby pooddychać morskim …

Obejrzane, przeczytane...

Obraz
   Któż nie słyszał o sztuce Tennessee Williamsa "Tramwaj zwany pożądaniem"? Któż nie oglądał filmowej adaptacji z Vivien Leigh i Marlonem Brando? W ramach imieninowego prezentu mąż zabrał mnie do teatru Ateneum na tę właśnie sztukę. Ciekawa jej byłam ogromnie, zastanawiałam się, czy współczesna realizacja w reżyserii Bogusława Lindy, bardzo będzie odbiegać od moich wspomnień z poprzednich adaptacji.     Nie rozczarowałam się, spektakl poruszył mnie do głębi, a Julia Kijowska, odtwórczyni roli Blanche, była rewelacyjna. Polecam.
"Noc Kupały" do druga część książki, o której pisałam tutaj (klik). Poznajemy w niej dalsze losy młodej szeptuchy. Nadal spotyka istoty związane ze słowiańskimi bóstwami,  staje oko w oko ze strzygą, dawną żoną Mieszka. Dziewczyna w końcu odnajduje kwiat paproci. Jak to dalej wpłynie na jej dalsze losy przeczytam w trzeciej części.

   O tej książce również pisałam tutaj (klik) . To dalsza część losów trzech sióstr mieszkających w Zmysłowie. Ag…