Powitanie



Drogi Gościu, witam Cię na moim blogu, cieszę, ze tu jesteś. Będzie mi bardzo przyjemnie, jeśli zostawisz swój ślad w postaci miłego komentarza.

Wzory do pobrania

środa, 9 maja 2012

"Życie prywatne dyktatorów XX wieku"

   Anna Poppek w swojej książce opisała fakty znane i mniej znane z życia ludzi, którzy w historii XX wieku zapisali się wstrząsającymi czynami. Zawsze interesowało mnie, dlaczego Stalin, Hitler, czy im podobni byli tacy bezwzględni i okrutni. I co było przyczyną, że początkowo niepozorni, wręcz odrzucani przez społeczeństwo doszli na szczyty władzy. Dzięki tej książce i wcześniejszym lekturom znalazłam odpowiedź. Dzieciństwo każdego z opisanych dyktatorów było trudne, byli bici, poniżani, mieli wiele kompleksów, a jednocześnie wybujałe ambicje. Zastanowiło przy czytaniu, że poza kilkoma wyjątkami, postaci opisane przez autorkę były niewysokie, z tego powodu miały równiez wiele kompleksów. Czyżby swoimi czynami próbowali dodać sobie kilka centymetrów? Zresztą stosowane były różne zabiegi, aby wódz wydawał się wyższy - a to kilkucentymetrowe obcasy, a to fryzura afro (Kim Dzong Il), a to biurko na podwyższeniu czy specjalny taborecik podczas przemowień na mównicy.
 
    W dorosłe życie weszli z wyrobioną pogardą i nienawiścią do innych ludzi, dlatego tak łatwo przychodziło im wydawanie rozkazów o masowych mordach. Sami często aktywnie nich uczestniczyli. Wszystkich cechowały psychopatyczne zachowania. Kobiety dyktatorów miały ciężkie życie. Niektóre z nich nie miały wyboru, musiały być ze swoim panem. Jednak były i takie, dla których władza była ogromnym afrodyzjakiem i szły za swoim, na ogół niepięknym, ukochanym.
   Książka momentami jest wstrząsająca, ale jednocześnie może być ostrzeżeniem, by nie dać się ponosić populistycznym hasłom głoszonym przez niektórych polityków o dyktatorskich zapędach, którzy mogliby doprowadzić w przyszłości do kolejnych nieszczęść.


   I tym optymistycznym akcentem żegnam się na ponad trzy tygodnie, wyjeżdżam zregenerować swoje co poniektóre członki i doprowadzić je do stanu używalności.

wtorek, 8 maja 2012

Przygotowania do wyjazdu i chusta fioletowo - turkusowa

    Biegam z rozwianym włosem i obłędem w oczach załatwiając ostatnie sprawy przed wyjazdem. ZUS wysyła mnie do sanatorium na rehabilitację w ramach prewencji przeciwrentowej (ufff, ale to się nazywa!). 
   Targają mną wątpliwości, co wrzucić do walizki, czy postawić na stroje sportowe, a może na elegancję, by, jak to mówi moja córka "polansować się" na deptaku w Ciechocinku. W związku z tym "chodzą" za mną  te piosenki Na deptaku w Ciechocinku i Maxi Kaz
    Poza tym gotuję, piekę, aby rodzinka przynajmniej przez kilka dni po moim wyjeździe nie padła z głodu. Potem muszą sobie sami radzić. Liczę na małą pomoc babć.
   A przed wyjazdem wydziergałam kolejną chustę (moje chusty robią furorę w bliższej i dalszej rodzinie). Oto ona.







   Nie wiem, jak będzie w sanatorium z dostępem do internetu i czy będę mogła tutaj zaglądać. Może się zdarzyć, że wrócę na bloga dopiero w czerwcu.

niedziela, 6 maja 2012

"Biały Rosjanin"

  Tom Bradby w swojej książce "Biały Rosjanin" ukazuje serię morderstw w scenerii mroźnego Piotrogrodu, tuż przed wybuchem rewolucji lutowej.  Główny bohater, Aleksander "Sandro" Ruzski, to główny śledczy tropiący zabójcę. Zabójstwami interesuje się także carska Ochrana. To skomplikowana sprawa, gdyż kolejne informacje  z jednej strony prowadzą do carycy, która jest załamana śmiercią Rasputina, z drugiej strony do grupy rewolucjonistów. Na dodatek niejasne jest zaangażowanie we wszystko wysokich rangą oficerów tajnej policji. Zakończnie powieści może być zaskakujące.
  Autor pokazuje nam realia tamtych czasów, nastroje panujące tuż przed rewolucją oraz stosunek społeczństwa do Romanowów.

sobota, 5 maja 2012

Jak to było na majówce... i żółta chusta

    W całej Polsce upały, a nad morzem chłodno. Temperatura nie przekraczała 15 stopni w  najcieplejszy dzień. Na szczęście świeciło słońce, co sprzyjało spacerom z kijami po plaży.



Na " mojej" plaży tłumów nie było. I taką lubię najbardziej, niestety w sierpniu nie ma na to szans. Natomiast we Władysławowie ciasno było jak w upalne wakacje.


Temperatury, szczególnie wieczorem nie rozpieszczały. Na wieczornego grilla należało się baaardzo ciepło ubrać, co widać na obrazku poniżej.


   Były jednak momenty, gdy schowana przed wiatrem, wystawiona na słońce mogłam podziergać w plenerze.


   W efekcie powstała słoneczna chusta, którą zblokowałam już w domu po powrocie.  To kolejna mgiełka z kid mohairu.