czwartek, 20 października 2016

Dużo czytam...

   Jakoś tak mój blog przywiądł. Mało mam do pokazania ( w zasadzie to nic), dziergam nadal sweter dla męża,ale jakoś wolno mi idzie. Ponura i jesienna pogoda sprawia, że wieczory najchętniej spędzam z kubkiem gorącej herbaty przy książce. W związku z tym przeczytałam sporo.

   "Miłość w czasach zagłady" Hani Münzer to przejmująca opowieść  o losach żydowskiej rodziny w czasach, gdy Hitler dochodzi do władzy oraz podczas II wojny światowej. Śpiewaczka operowa Elisabeth Malpran, po zaginięciu swojego męża, wiąże się z oficerem SS Albrechtem Brunnmannem, aby ocalić swoje dzieci. Jednak nie wie, że jej córka zapłaci za to wysoką cenę. 
   Książka przejmująca, polecam.

     Kolejna powieść to  "Córka cieni. Siedem szmacianych dat" Ewy Cielesz. Opowiada o studencie historii, który podczas wędrówek po Bieszczadach trafia na samotny dom, w którym odkrywa pamiętnik.
Autorką jest Magdalena, panienka z dobrego przedwojennego domu, która bez pamięci zakochuje się w kelnerze. Ojciec dziewczyny nie zgadza się na ten związek, dlatego młodzi postanawiają uciec i zacząć nowe życie z dala od rodzinnego domu dziewczyny. Trafiają w Bieszczady i zamieszkują w domu z dala od całego świata. Młodzi wiodą szczęśliwe, chociaż trudne w swej codzienności, życie. W międzyczasie wybucha II wojna światowa, narasta konflikt między ludnością ukraińska a polską. W tym trudnym czasie Magdalena rodzi córkę. Powieść przeczytałam w ciągu jednego wieczoru zarywając noc, ale nie była w stanie się od niej oderwać na drugi dzień pobiegłam do biblioteki, by wypożyczyć kolejną część. Dzisiaj zaczynam czytać.

 "Okradziona z życia" Morgane Seliman to wstrząsająca opowieść o kobiecie, która padła ofiarą przemocy domowej. Autorka - bohaterka tej książki - opowiada o swoim życiu z człowiekiem, który dręczył ja wiele lat, o tym, jak trudno wyrwać z więzów uzależnienia psychicznego od oprawcy, jak trudno jest walczyć o siebie i małego synka. To także opowieść o tym, jak machina biurokratyczna jest powolna w działaniu, jak często ofiara przemocy zostaje sama, bez żadnego wsparcia.

 
"Beksińscy. Portret podwójny"  Magdaleny Grzebałkowskiej to opowieść o życiu dwóch osobowości Zdzisława Beksińskiego - malarza, który tworzył przerażające obrazy oraz jego syna Tomasza, dla mnie niezapomnianego dziennikarza muzycznego, którego audycje w radiowej trójce uwielbiałam. Tworzył w nich niesamowity klimat. Podczas czytania zaczęłam poszukiwać informacji dotyczących Beksińskich i nie ukrywam, że na jakiś czas musiałam odstawić książkę, aby od niej odpocząć, a właściwie od bohaterów. Niemniej jednak cieszę się, że mogłam przeczytać tę książkę.

 
   
    Na koniec "lżejsza" książka - "Szkoła żon" Magdaleny Witkiewicz przedstawia historię kilku kobiet, które chcąc zmienić swoje życie trafiają do ośrodka w sercu Mazur. Tam "uczą" się jak spowodować, że już żaden mężczyzna  nie będzie potrafił im się oprzeć.


   

1 komentarz:

Uczę się nowych technik - mozaikowa chusta

   Jakiś czas temu podziwiałam na blogu Makunki piękną mozaikową chustę (klik). Pomyślałam sobie, że też chciałabym kiedyś taką zrobić. I ...