Przejdź do głównej zawartości

Przeczytane

   Dużo czytam. Jeśli chodzi o dzierganie, na drutach tkwi przeróbka męskiego swetra. Tkwi, bo bardzo wolno przybywa dzianiny. Jakieś takie mam dni, że jestem wiecznie zmęczona, wcześnie chodzę spać, a i tak nie wysypiam się. Tak mam, gdy zima się kończy. A  w tym roku przesilenie wiosenne szczególnie daje mi się we znaki, mój organizm nie może przestawić się z ostrej zimy na temperatury mocno wiosenne (dzisiaj termometry wskazywały w południe 15 stopni). Pewnie, że cieszę się, że w końcu wiosna idzie, w ogrodzie przebiśniegi kwitną, ale jakoś tak nie mam siły podskakiwać z radości. 
   Jedynie w piątki wieczorami wskrzeszam w sobie odrobinę energii. Udało mi się w końcu męża namówić na kurs tańca towarzyskiego, więc w weekend wchodzimy tanecznym krokiem.  
Jak wspomniałam na początku, jedynie czytanie mi "idzie".

"Bez ciebie" Agata Przybyłek to opowieść o kobiecie, która przechodzi przez koszmar rodzinnej przemocy.

"Czy można pokochać po raz drugi, gdy nie jest się w stanie zaufać?
W kamienicy syna Lucy znajduje jego pobitą żonę. Orientuje się, że to mąż zgotował Katarzynie piekło. Pod wpływem impulsu Lucy decyduje się pomóc synowej. Razem z młodym lekarzem, Alanem, zabierają dziewczynę do Toronto, gdzie przechodzi długą rekonwalescencję i powoli staje na nogi. Katarzyna zaczyna nowe życie, a między nią a lekarzem rodzi się nić porozumienia. Właśnie wtedy widmo jej bolesnej przeszłości dotkliwie daje o sobie znać…

Wzruszająca opowieść o tym, że czasem najlepsze, co można zrobić dla drugiej osoby, to pozwolić jej odejść".

"Kocha, lubi, szpieguje" Joanny Szafrańskiej to dalsze perypetie głównej bohaterki, która ma wyjątkowy "talent" do popadania w tarapaty.
"To miał być kolejny spokojny weekend w życiu Kaliny. Podrzucone na progu dziecko uruchamia lawinę zdarzeń, które wiodą wprost do dworku w Kamionkach. Kiedy na miejscu dochodzi do tajemniczego morderstwa, Kalina staje się jedną z głównych podejrzanych. Dziewczyna nie zamierza pozostawić śledztwa w rękach policji, wszak chodzi o jej dobre imię! Na miejscu zjawia się również niezawodny Marek, ale splot okoliczności sprawia, że on i Kalina stają po różnych stronach. A do tego pod nogami ciągle kręci się pewien mocno ubłocony osobnik na czterech łapach.Tylko Kalina w jeden weekend może zostać posiadaczką dziecka, psa i być… oskarżona o morderstwo!"

"Urodzić dziecko" Kristiny Sandberg
"Szwecja, lata trzydzieste XX wieku. Maj, dwudziestoletnia dziewczyna, pragnie się wyrwać z rodzinnego domu na prowincji. W pobliskim mieście wynajmuje pokój i zatrudnia się w cukierni. O jej dalszym życiu przesądza niedzielna wycieczka nad morze. Poznaje dużo starszego Tomasa, który jest nią zauroczony. Ona kocha swojego byłego chłopaka Erika, ale wszystko się zmienia, kiedy ten rzuca ją po raz drugi. W dodatku okazuje się, że Maj jest w ciąży. Dziewczyna decyduje się na małżeństwo z Tomasem. Wejście do rodziny Berglundów oznacza dla niej awans społeczny, ale Maj nie wie, jak wysoką cenę przyjdzie jej za to zapłacić."


"Apartament w Paryżu" Michelle Gable
"Przechodząc przez próg zamkniętych od lat drzwi, postawisz pierwszy krok... w przeszłość.W propozycji służbowego wyjazdu do Paryża April, znawczyni antyków, dostrzega przede wszystkim szansę na oderwanie się od problemów małżeńskich.
Zamknięte przez dziesięciolecia mieszkanie przy placu Pigalle to obietnica imponującej kolekcji zabytkowych mebli. Jego zawartość rzeczywiście przekracza najśmielsze oczekiwania April, jednak znajduje ona tam coś więcej niż cenne przedmioty – zapieczętowaną dotąd historię niezwykłej kobiety, dawnej właścicielki apartamentu. Fragmenty jej burzliwej biografii stopniowo układają się w całość, tak jak elementy głęboko skrywanej przeszłość April.
Śladami bohaterek czytelnik przemierza ulice Paryża, poznaje blaski i cienie historii miasta, może poczuć jego niepowtarzalny klimat, a czasem nawet smak."

"Listy do pałacu" Jorge Diaz
"Jeden list – tysiące ocalonych istnień. Wojna bezlitośnie pustoszy Europę. Do Pałacu Królewskiego w Madrycie przychodzi list, w którym mała Francuzka prosi hiszpańskiego monarchę o pomoc w odnalezieniu zaginionego na froncie brata. Bożonarodzeniowy gest króla względem Sylvie wywołuje lawinę zdarzeń...
Zainspirowane historycznymi faktami Listy do Pałacu to poruszająca powieść o miłości w czasach zarazy wojennej.
28 czerwca 1914 roku w zamachu w Sarajewie zginął następca austriackiego tronu arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg, co zapoczątkowało I wojnę światową. Hiszpania, choć pozostała neutralna, odegrała w tym konflikcie ważną rolę. To w Madrycie aż do 1921 roku działał Urząd do spraw Ochrony Jeńców, zatrudniający pięćdziesięcioro czworo stałych pracowników, których wspierało pięćdziesięciu ośmiu wojskowych i trzystu dyplomatów. Zdołali oni pomóc dwustu tysiącom jeńców wojennych. Przeprowadzili repatriację siedemdziesięciu tysięcy cywili oraz dwudziestu jeden tysięcy rannych żołnierzy. Koszty funkcjonowania Urzędu pokrywał król Alfons XIII."
   Król Alfons niezbyt dobrze zapisał się w historii Hiszpanii, jednak podczas I wojny światowej nie dopuścił, aby jego kraj przystąpił do wojny, Hiszpania zachowała neutralność. Zaś instutycja, którą powołał do życia, pomogła wielu ludziom w odnalezieniu bliskich, a także jeńcom wojennym. W tle wielkiej historii poznajemy życie zwykłych ludzi. Bardzo ciekawa książka.

Wczoraj mój mąż zaprosił mnie z okazji Dnia Kobiet do teatru Syrena. Miałam okazję obejrzeć musicalową wersję "Czarownic z Eastwick" (pamiętacie filmową wersję z Jackiem Nicholsonem, Michelle Pfeiffer, Cher i Susan Sarandon?).
Od mojej ostatniej w wizyty w tym teatrze trochę się zmieniło. Nowy dyrektor wprowadził zmiany w wystroju teatru, a także postawił na bardziej musicalową formę. Do spektaklu akompaniują muzycy. Podoba mi się powrót do "żywej" muzyki. 
   Po spektaklu i kolacji mieliśmy w planach spacer po Krakowskim Przedmieściu, niestety zapomnieliśmy, że to 10 dzień miesiąca, a więc kolejna miesięcznica. Zapory, kordon policjantów uniemożliwiły nam romantyczny spacer. 
 A na drutach, to co widać poniżej. Przerabiam ten sweter (klik) na mniejszy rozmiar. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak zszyć szal, aby powstał paryski sweter?

 Spełniam prośbę Ani i Antoniny. Poniżej umieszczam schemat zszycia szala, aby powstał sweterek. Rozmiar swetra zależy o długości szala. Na czerwono zaznaczyłam miejsca szycia. Szerokość poszczególnych otworów zależy od rozmiaru planowanego sweterka. W oryginale nie ma ściągacza na dole, ale kto chce, może po zszyciu nabrać oczka i dorobić go. Podobnie jest z wykończeniem rękawów.     Na mój sweter w rozmiarze 46/48 wystarczył szal o długości 156 cm i szerokości 65 cm. Dobrze wyglądają dzianiny z cienkiej nitki, ładniej się układają, są bardziej "lejące". Do wykonania sweterka wykorzystałam projekt  z ravelry.

Przy tworzeniu schematu towarzyszyła mi kolejna moja fascynacja muzyczna - Imany.

Paryski sweter czyli biały z szala

Od jakiegoś czasu miałam chętkę na coś takiego. Ciągle jednak były pilniejsze robótki. W końcu znalazłam chwilę i wydziergałam sobie prezent urodzinowy. W sam raz na jutrzejszy, a właściwie już dzisiejszy obiad urodzinowy. Sweter jest prościutki do wykonania. To szal, który później zostaje w odpowiedni sposób zszyty. Na dole swetra nabrałam oczka na ściągacz. Zużyłam trzy motki włoczki  Agora Gold Pullu z cekinami.
Najpierw był szal,...

















...z którego powstał paryski sweter.

Tutaj jeszcze bez ściągacza.

 A tu efekt końcowy.




A przy dzierganiu szal i zszywaniu towarzyszył mi MarekDyjak ze swoimi piosenkami. Całe życie i trudne doświadczenia słychać w jego głosie. Być może dlatego to co śpiewa, tak mnie porusza.

Wysublimowany kardigan

  Przeglądając włóczki w jednym z internetowych sklepów wpadła mi w oczy włóczka firmy MONDIAL - Sublime. To mieszanka bawełny (65%) i wełny merino (35%). Spodobał mi kolor 820. Od razu wiedziałam, że zrobię z niej obszerny kardigan z kieszeniami, o którym od jakiegoś czasu marzyłam. Taki, którym można się otulić wręcz opatulić, omotać w chłodne dni. I jest! zamówiłam 10 motków, okazało się, że musiałam domówić jeszcze 3, aby sweter miał odpowiednią długość. Niestety te dodatkowe moteczki okazały się ciemniejsze, więc dół swetra troszkę różni się od pozostałej części. Jednak nie prułam robótki, stwierdziłam, że będę w takim udziergu chodzić.     Kardigan miał być długi, z kieszeniami, prosty, bez zszywania, robiony od góry. I to tyle, jeśli chodzi o koncepcję. Nie miałam pomysłu na to, jak rozwiązać konstrukcję rękawów, co z dekoltem itp. Zaczynałam cztery razy i ten czwarty okazał się właściwym rozwiązaniem. W sumie sweter dziergałam dwa tygodnie, dosyć szybko. Złożyły się na to dwie…