Powitanie



Drogi Gościu, witam Cię na moim blogu, cieszę, ze tu jesteś. Będzie mi bardzo przyjemnie, jeśli zostawisz swój ślad w postaci miłego komentarza.

Wzory do pobrania

środa, 28 stycznia 2015

"List z powstania" i etui na tablet

    
Anna Klejzerowicz napisała książkę, w której powstanie warszawskie żyje we wspólczesnych bohaterkach opowieści. To historia matki i córki poszukujących śladów zaginionej łączniczki Hanki - siostry i ciotki. Dążenie do odkrycia prawdy staje się obsesją obydwu kobiet. To ono determinuje ich wybory i postawy. Prawda jest zaskakująca. 
   Książkę przeczytałam jednym tchem, polecam.

Na drutach mam dwie robótki (nie liczę UFO-ków leżącyh gdzieś w pudłach), ale dzisiaj znowu pokażę pracę mojej siostry. To filcowe etui na tablet z aplikacją sutaszową.



wtorek, 20 stycznia 2015

Petrolowy kardigan

   Z mięciutkiej, cieplutkiej alpaki DROPSA dłuuugo powstawał kardigan w kolorze o nazwie:  średni niebieski petrol. Dziergałam na drutach 2,5. Włóczka trochę czekała na wykorzystanie, ponieważ szukałam pomysłu na kardigan. Nie znalazłam, więc wymyśliłam sama. W założeniu miał być klasyczny, aby pasował i do sukienki, i do spodni, a jednocześnie aby tworzył komplet z bluzeczką. I całkiem nieźle się razem komponują, łączy je wykorzystany motyw oraz miejsca, gdzie występuje i kolory.
   Kardigan wykonany bez szwów, plisa dorabiana na końcu, łączona z całością, podobnie jak w swetrze z koła, rękawy i dół wykończone i-cordem. Prezentuje się tak.












niedziela, 18 stycznia 2015

Pompon tu, pompon tam czyli o czapkach

   Dzisiaj będzie post czapkowo - pomponiasty. Najpierw powrót do tego, co już było. Pokazywałam czapkę z nausznikami. Musiałam  jednak dorobić do niej pompon z włóczki, gdyż moja córka zaanektowała ten kupiony w pasmanterii. I czapa prezentuje się teraz tak.



Nie ma tego złego... Pompon jest lżejszy i lepiej mi się czapkę nosi.

   Również męska czapka z pomarańczowymi elementami otrzymała pompon według życzenia właściciela i szczerze mówiąc prezentuje się lepiej, czyli tak.














Natomiast córka w końcu doczekała się swojej czapy ( w końcu mamusia ferie zaczęła i ma czas). Jej nakrycie głowy miało być z dużym ściągaczem, dosyć luźne i duże, aby móc schować pod nim związane włosy.
A oto czapa ( z moim byłym pomponem) na właścicielce. 






















A jak zrobić pompon do czapki nie mając do tego specjalnego urządzenia? Bardzo prosto. Ze sztywnego kartonu bądź tekturki należy wyciąć dwa koła. Następnie należy wyciąć środek także w kształcie koła. Obydwa koła złożyć razem i nawijać nitkę. Warto pamiętać, że długość włosa w pomponie warunkuje szerokość obręczy. Gdy już całą obręcz owiniemy dosyć gęsto włóczką, delikatnie rozcinamy nawiniętą nitkę (patrz obrazek). Po rozcięciu delikatnie wkładamy kawałek nitki pomiędzy kartonowe kółka i zawiązujemy ją mocno sciskając przeciętą włóczkę. Pompon gotowy do przymocowania gdzie tylko dusza zapragnie.






niedziela, 11 stycznia 2015

Męska czapka i studniówkowo, wspominkowo.

   Męska czapka powstała do czarnej kurtki z jasnopomarańczowymi elementami. W czapce wystąpiły rudości, pozostałe z innych projektów, ale całkiem nieźle pasują do kolorów a kurtce. Czapka powstała z czarnej grubej wełny Alaska Dropsa, zużyłam jeden cały motek i troszkę drugiego. Wykonana podwójnym ściągaczem, pierwsze rzędy zrobiłam drutami nr 3,5, następne 4,0.
Prezentuje się tak.
















Czas płynie, dzieci rosną. Wczoraj mój syn bawił się na swojej studniówce. A niedawno pokazywałam zdjęcia z balu gimnazjalnego

Przed imprezą, gotowy do wyjścia.                                                                                                                                                                                                                           






I tak naszło mnie na studniówkowe wspominki.
Impreza córki i ...                                                        ... moja, wieeeki temu.

















   Czasy się zmieniły, bale studniówkowe także. Córka bawiła się w hotelu Sobieski, syn w hotelu Aiport Okęcie, a ja w auli swojej szkoły. Dekorację robiło się już miesiąc wcześniej, poczęstunek przygotowywali rodzice (ciasta, kanapki, sałatki) na szkolnej stołówce. Później salę sami sprzątliśmy, bo w poniedziałek były lekcje. Stroje były skromne ( u mnie obowiązkowo biała bluzka i granatowa spódnica). 
   Teraz niektórzy studniówkowicze przywożeni są wynajętymi lizmuzynami(!), dziewczyny cały dzień spędzają u kosmetyczki i fryzjera, zaś niektóre kreacje są bardzo mocno balowe. Pamiętam, że na czas studniówki mojej córki jeden z tatusiów wynajął dla swojego syna apartament w hotelu, by młodzież miała gdzie kontynuować zabawę po szkolnej imprezie. No cóż, czasami nie nadążam za zmianami...
   A jakie Wy macie wspomnienia?

Na drutach duży projekt, powoli ma się ku końcowi. Pokażę niebawem.

wtorek, 6 stycznia 2015

Sutasz mojej siostry

   Tym razem pokazuję wyroby mojej młodszej siostry, która również (poza lepieniem i sprzedażą pierogów) zajmuje się rękodziełem. I jedno i drugie zajęcie to praca artystyczna i trzeba mieć sprawne oraz zwinne palce. 
   Sutasz - co to takiego? To trzy w jednym: rodzaj biżuterii, rodzaj sznurka i rodzaj techniki. Słowo pochodzi z języka francuskiego, w którym soutache oznacza splot lub warkocz. 
   Do wykonania wyrobów potrzebna jest pleciona linka, kiedyś z jedwabiu czy wełny,obecnie najczęściej z wiskozy, nici dopasowane kolorystycznie bądź specjalna nić monofilowa - cienka i prawie niewidoczna, igły, kolorowe kamienie lub koraliki, filc do podszycia oraz zapinki czy bigle w zależnościod tego, jaki rodzaj biżuterii się wykonuje. 
   Wyroby są bajecznie kolorowe i efektowne. Ale są też bardzo pracochłonne i wymagające dobrego wzroku. Nie da się, tak jak z drutami, pracować w każdym dowolnym miejscu.
Pokażę to, co dostałam od mojej siostry.











niedziela, 4 stycznia 2015

Zimowe nadmorskie impresje i robótki

Wszystko, co dobre...
   Wczoraj wróciłam, najodowana (według syna najadowana), wypoczęta i gotowa do intensywnej pracy, która mnie niebawem czeka.







Było pięknie, Łeba przywitała nas słonecznie, chociaż śnieżnie. Oczywiście ledwo wypakowaliśmy bagaże z samochodu zaraz pobiegliśmy nad morze. Następnego dnia zrobiło się wietrznie i mroźno, ale co tam, cała plaża nasza! Intensywnie chodziliśmy z kijami. Nawet próbowałam się opalać.







Dużo spacerowaliśmy, korzystaliśmy z zabiegów rehabilitacyjnych, odpoczywaliśmy od dzieci, które zostały w domu ( w końcu dorosłe są) i od wszelkich codziennych trosk.

Łeba zimą jest piękna, nie ma tłumów, swobodnie można spacerować głównym deptakiem lub po uroczych mostkach nad rzeką Łebą.


Po dwóch dniach przyszły silne wiatry i moja czapka Poppy okazała się niewystarczająca na takie podmuchy wiatru. Ponieważ już wiem, gdzie znajduje się pasmanteria w Łebie, skierowałam tam swoje kroki, aby nabyć dwa rodzaje włóczki, grubą i miekką mieszankę alpaki, wełny i akrylu oraz akryl z srebrną nitką. Połączyłam i powstała gruba czapa z nausznikami oraz otulacz ( moje pamiątki z Łeby). Nawet odważyłam się doszyć pompon. Czapka sprawdziła się bardzo. Modelka to oczywiście moja córka, którą namówiłam już w domu do pozowania za pomocą przekupstwa. Też chce taką czapę. Czyli kolejna robótka już zaplanowana.







 Przy grubych włóczkach świetnie prezentują się warkocze, dlatego to główny motyw moich udziergów.


Pakując się na moją "wyprawę" zapomniałam wizytowej torebki, która niezbędna jest każdej kobiecie, aby schować w niej potrzebne drobiazgi. Na szczęście weszłam na bloga Zdzisi, która zainspirowała mnie do wykonania takiej oto torebeczki.

















Torebeczka się sprawdziła, nawet kolorystycznie do sukienki pasowała. Po powrocie służy mi  jako etui na mój czytnik.


Po powrocie do domu czekała mnie miła niepodzianka noworoczna. Mały upominek - kalendarzyk od Pimposhki z życzeniami.


A w pamięci z wyjazdu zostanie mi ten widok.