Ten sweter (klik) zmienił swoją postać i rozmiar. Wstyd się przyznać, ale przerabiałam go rok. Zbliżające się urodziny męża zdopingowały mnie w końcu do działania. Skończyłam, prezent wręczyłam i nawet właściciela na sesję zdjęciową namówiłam.
Robiony metodą od góry, rękawy, dół swetra i dekolt wykończone i-cordem. Ściągacz przy dekolcie z tyłu lekko podniesiony rzędami skróconymi. Nie pamiętam, co to za włóczka, na pewno jest to mieszanka wełny z akrylem zakupiona ładnych parę lat temu w e-dziewiarce. Wzór to własna kombinacja różnych motyw z różnych źródeł. Sweterek prezentuje się tak.





dobrze że go skonczyłaś bo prezentuje się ekstra, mąż pewnie zadowolony
OdpowiedzUsuń;)
Mąż na pewno zadowolony bo wyszło pięknie. Szkoda że mój "niewarkoczowy" i sobie z plecionkami w dużym formacie nie poszaleję...
OdpowiedzUsuńSuper fajnie się prezentuje - też tak mam czasami, leży, leży i nie można się zabrać! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń