Przejdź do głównej zawartości

Przeczytane

    Coś tam czytam, jednak więcej czasu poświęcam na dzierganie świątecznych prezentów. Poza tym dużo się dzieje, wiele spraw muszę poogarniać, a sił jakby mniej...



   "Miłość na walizkach" Małgorzata Kalicińskiej to kolejna powieść,  "Lilce" i "Trzymaj się Mańka", która opowiada o dalszych losach bohaterki z poprzednich części. Mańka znalazła swoją życiową przystań. Kalicińska pięknie opowiada o miłości dojrzałych ludzi, o tym. O tym, co jest ważne pisze w prosty sposób, bez egzaltacji. 
I jak zwykle, czyta się świetnie.


Kolejna książka to zupełnie inna bajka. Historia banalna, mężczyzna zbliżający się do czterdziestki, wiodący nudne, nieciekawe życie. Pewnego dnia, jego najlepszy przyjaciel, postanawia inżyniera Rawę wyrwać z jego szarej codzienności. Jednak nie to w tej książce jest interesujące. Ciekawe jest tło oraz specyficzny język, którym autor posługuje się, by opisać rzeczywistość Pokraju. Poniżej przytaczam recenzję tej książki zaczerpniętą stąd (klik).

„Pokraj” opowiada o fikcyjnej krainie o takiej samej nazwie, która z poziomu politycznego od lat prowadzona jest niezmiennie przez tę samą partię. Owej monopartii prowadzi tajemniczy Pierwszy Obywatel. Wiadomo o nim tyle, że podejmuje wszystkie najważniejsze decyzje w państwie, choć nikt tak naprawdę nie wie, czym się zajmuje i jaką faktycznie funkcję pełni. W „Pokraju” tak samo jak politykom dostaje się także sferze kościelnej, która tutaj reprezentuje ogarnięta obsesją władzy siostra Irena. Choć symbolika zaproponowana przez Andrzeja Saramonowicza wydaje się dość oczywista, to sam autor, wypowiadając się w wywiadach podkreśla, że „Pokraj” nie ma na celu opisywać absurdów obecnej sceny politycznej w naszym kraju. Pokraj jest państwem, które było tworzone z myślą wymieszania w nim wszystkich przywar i szaleństw z wielu historycznie znanych oblicz Polski.

Być może nie każdemu ta książka przypadnie do gustu. Osobiście uważam, że warto po nią sięgnąć. 

A prezenty się dziergają.....tzn. są dziergane...


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak zszyć szal, aby powstał paryski sweter?

 Spełniam prośbę Ani i Antoniny. Poniżej umieszczam schemat zszycia szala, aby powstał sweterek. Rozmiar swetra zależy o długości szala. Na czerwono zaznaczyłam miejsca szycia. Szerokość poszczególnych otworów zależy od rozmiaru planowanego sweterka. W oryginale nie ma ściągacza na dole, ale kto chce, może po zszyciu nabrać oczka i dorobić go. Podobnie jest z wykończeniem rękawów.     Na mój sweter w rozmiarze 46/48 wystarczył szal o długości 156 cm i szerokości 65 cm. Dobrze wyglądają dzianiny z cienkiej nitki, ładniej się układają, są bardziej "lejące". Do wykonania sweterka wykorzystałam projekt  z ravelry.

Przy tworzeniu schematu towarzyszyła mi kolejna moja fascynacja muzyczna - Imany.

Paryski sweter czyli biały z szala

Od jakiegoś czasu miałam chętkę na coś takiego. Ciągle jednak były pilniejsze robótki. W końcu znalazłam chwilę i wydziergałam sobie prezent urodzinowy. W sam raz na jutrzejszy, a właściwie już dzisiejszy obiad urodzinowy. Sweter jest prościutki do wykonania. To szal, który później zostaje w odpowiedni sposób zszyty. Na dole swetra nabrałam oczka na ściągacz. Zużyłam trzy motki włoczki  Agora Gold Pullu z cekinami.
Najpierw był szal,...

















...z którego powstał paryski sweter.

Tutaj jeszcze bez ściągacza.

 A tu efekt końcowy.




A przy dzierganiu szal i zszywaniu towarzyszył mi MarekDyjak ze swoimi piosenkami. Całe życie i trudne doświadczenia słychać w jego głosie. Być może dlatego to co śpiewa, tak mnie porusza.

Wysublimowany kardigan

  Przeglądając włóczki w jednym z internetowych sklepów wpadła mi w oczy włóczka firmy MONDIAL - Sublime. To mieszanka bawełny (65%) i wełny merino (35%). Spodobał mi kolor 820. Od razu wiedziałam, że zrobię z niej obszerny kardigan z kieszeniami, o którym od jakiegoś czasu marzyłam. Taki, którym można się otulić wręcz opatulić, omotać w chłodne dni. I jest! zamówiłam 10 motków, okazało się, że musiałam domówić jeszcze 3, aby sweter miał odpowiednią długość. Niestety te dodatkowe moteczki okazały się ciemniejsze, więc dół swetra troszkę różni się od pozostałej części. Jednak nie prułam robótki, stwierdziłam, że będę w takim udziergu chodzić.     Kardigan miał być długi, z kieszeniami, prosty, bez zszywania, robiony od góry. I to tyle, jeśli chodzi o koncepcję. Nie miałam pomysłu na to, jak rozwiązać konstrukcję rękawów, co z dekoltem itp. Zaczynałam cztery razy i ten czwarty okazał się właściwym rozwiązaniem. W sumie sweter dziergałam dwa tygodnie, dosyć szybko. Złożyły się na to dwie…