czwartek, 3 stycznia 2013

Komin w fioletach i coś jeszcze...

   Wróciłam z wyjazdu sylwestrowego wypoczęta. Spacery po zimowej plaży wyciszyły skołatane nerwy. Wszystko co dobre, szybko się kończy - niestety. 
   Przywiozłam skończony komin w fioletach. Jest duży, można się nim otulić na wiele sposobów. Zrobiony z dwóch motków wełny Magic.




      















A plaża w Jastrzębiej Górze wygląda tak.

   Dużo miejsca, nikogo poza nami, aż nie do uwierzenia, gdy przypomnę sobie lato w tym miejscu.

2 komentarze:

  1. Dzień dobry, bardzop interesujący blog. Pozdrawiam. Marzena :):):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry, przypadkiem trafiłam i wsiąkłam, podziwiam twory; ten komin cudny, właśnie mam zamówione dwa motki takiej włóczki; wzór wydaje się prosty ale jeszcze nie umiem sama go rozszyfrować, można by liczyć na schemacik? pozdr. marysia

    OdpowiedzUsuń

Wakacyjnie

 Wakacje minęły półmetek. Lipiec miałam dosyć intensywny medycznie. To czas, kiedy mogę na spokojnie zająć się swoim zdrowiem, więc było mnó...