Ale to, że miałam dużo pracy nie znaczy, że drutowo nic się działo. Działo się, czego efektem jest oliwkowa cameo w karmelu według projektu Pauliny Popiołek. Oczywiście, trochę go zmodyfikowałam, nie wykończyłam chusty pikotkami tylko czymś, czym wykańczam szydełkowo czasami moje dzianiny, ale nie wiem, jak to się nazywa (wachlarzyki?). Ta cameo zrobiona jest z połączonych wełenek, bardzo miękkich i nie gryzących. Z tej, która została mi z tego swetra robionego kiedyś dla córki oraz ręcznie farbowanej w odcieniach karmelowych brązów (za zdjęciu obok).

Z tej samej wełny powstaje już następna cameo, tym razem będzie połączenie z rudościami.



Moje dzisiejsze roztargnienie przypłaciłam usunięciem kilku swoich postów na blogu. Udało mi się je odtworzyć, ale bezpowrotnie straciłam Wasze komentarze :-(
No cóż, jak ktoś gapa, to ma , a w zasadzie nie ma ( komentarzy).
To wielka szkoda ;-( ,ale cóż tak bywa czasem .
OdpowiedzUsuńChusta wygląda ślicznie ,czy mogła byś napisać ja ten ażurek na dole się robi ;-)
Pozdrawiam
Szkoda, że Ci te komentarze znikły. Pod poprzednim Twoim postem napisałam, że jestem tu po raz pierwszy. Dziś muszę wpisać, że po raz drugi. Bardzo mi się podobają twoje dziergadełka. Najbardziej urzekły mnie chusty i poncza.
OdpowiedzUsuńTa ostatnia chusta również wygląda ciekawie.
Gorąco pozdrawiam i zapraszam do siebie
Dorota
Cudna chusta :-) Piękne kolory.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Chusta przecudna, jak zwykle :) Kolory już troszkę wiosenne, a na pewno miłe dla oka ;)
OdpowiedzUsuń