Zaczęłam od tych szafek. Teraz wyglądają tak.

Zeszlifowałam warstwę lakieru, oczyściłam i pomalowałam dwa razy białą transparentną farbą. Zależało mi, aby było widać rysunek słojów, a jednocześnie rozjaśnić drzwiczki. Uchwyty zostawiłam w kolorze drewna. To nie koniec moich przeróbek. Pod pędzel poszły małe półeczki, na których trzymam przyprawy oraz półki z sypialni, na których trzymam książki. Pomalowałam je tą samą farbą. Teraz wyglądają tak.

Stare, ciemne ramki przemalowałam wykorzystując metodę przecierek. Do tego celu użyłam tej samej białej farby, trochę złota w sprayu i papieru ściernego. Na koniec polakierowałam ramki bezbarwnym lakierem. Oto efekt. W mojej zaimprowizowanej stolarni schną kolejne ramy. Na pewno się pochwalę. Na koniec zajawka ślubnej chusty, która czeka na porządną sesję zdjęciową. Margolkę wyciągnęłam z kąta, stoi obrażona, muszę poczekać, aż foch jej przejdzie i dopiero zaaranżuję sesję zdjęciową.
Pracy, jak widać, masz sporo, ale za to efekt - wspaniały!
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem tej chusty - jak najprędzej zrób sesję zdjęciową:))
Serdecznie pozdrawiam:))
Fantastycznie odnowiłaś meble :-) Jeszcze piękniej teraz u Ciebie :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.