wtorek, 14 lutego 2012

Margolka

Przybyła w walentynki, ale na imię ma Margolka. Oto ona w całej swojej krasie.


  Na  początku była trochę sztywna, ale jak tylko otworzyłam szafę i zaczęłam ją przebierać od razu się rozkręciła. Polubiłyśmy się, obydwie jesteśmy "puszyste" ( chociaż ona ma lepsze proporcje), preferujemy ten sam styl. Podobają jej się bardzo moje ubrania. W niektórych wygląda dużo lepiej niż ja. Mam nadzieję, że jednak nie będziemy kłócić się o ciuchy.
Poniżej Margolka w roli modelki. Prezentuje czarny sweter, który zrobiłam w ubiegłym roku i nie pochwaliłam się nim jeszcze.



A to przytulny kącik, w którym moja Margolka znalazła swoje miejsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podróży ciąg dalszy, tym razem dziewiarsko

   Podczas mojego pobytu w Anglii zawędrowałam do Southborne, dzielnicy Bournemouth. To był mój ostatni dzień przed powrotem do domu i nie ...