poniedziałek, 27 lipca 2015

Moje angielskie wakacje - Oxford

   Ostatni tydzień spędziłam w Wielkiej Brytanii. Pojechałam do koleżanki, która ponad rok temu wyemigrowała do UK za mężem Anglikiem. To był czas bardzo intensywnego zwiedzania. Pierwszego dnia wyprawy zwiedzałyśmy Oxford. 



Na ulicach, oprócz studentów, widać było ubranych w eleganckie stroje całe rodziny, które przybyły na wręczenie dyplomów absolwentom oxfordzkich uczelni.

   Z tego też powodu nie mogłyśmy wejść w niektóre miejsca, ponieważ tam właśnie odbywały się uroczystości.
   




    Wejścia pilnowali eleganccy panowie w melonikach.
 większość uczelni można było podziwiać z daleka, rzucić okiem z bramy głównej na dziedziniec.

   Poniżej - wejście i dziedziniec  Queens College. 




















Rowery to bardzo powszechny środek lokomocji w Oxfordzie. Podobno łatwiej tu być potrąconym przez rowerzystę niż samochód.







   Potem dotarłyśmy do Chris Church War Memorial Garden, który powstał na część poległych w I wojnie światowej.








Natknęłyśmy się także na bohaterów serii o Harrym Potterze.

Byłam już mocno zmęczona zwiedzaniem Oxfordu, i nagle wędrując bocznymi uliczkami natknęłyśmy się na miejsce, w którym natychmiast odzyskałam energię.
Cóż to mogło być? Wiadomo, sklepik z włóczkami! Tutaj każda dziewiarka natychmiast odzyskuje siły.














  

   I nie mogłam się powstrzymać, aby nie zostać właścicielką tego to oto precelka.  

   Pamiętacie moją relację z Cambridge? Zachwycałam się tym miastem akademickim. Oxford nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Zdecydowanie bardziej podobało mi się pierwsze miasto.

W drodze powrotnej wstąpiłyśmy do Bicester, gdzie znajduje się olbrzymi outlet.


Tu natknęłam się na sklep Missoni, markę która wypromowała wzór chevron.

Materiały, z których wykonano ubrania nie zachwyciły mnie. Nic naturalnego, sam poliester. Zastanawiałam się, za co ludzie płacą tyle pieniędzy?  Tylko za znaczek znanej marki?
 Na dzisiaj tyle. Ciąg dalszy nastąpi...




niedziela, 19 lipca 2015

Srebrny szal i szara chusta

   Jeszcze jeden szybki post przed jutrzejszym wyjazdem. Z połączonych nitek Filisilk Zitrona i  Solfege Cheval Blanc powstał duży srebrny szal. Wzór to zmodyfikowana wersja bałtyckiej bryzy. Spieszyłam się, bo chcę go zabrać ze sobą. Mam nadzieję, że przyda mi się podczas wyjścia do Globe Theatre w Londynie.  Zużyłam 1 i troszkę motka Filisik i 3 motki Solfege, dziergałam na drutach nr 5. Szal prezentuje się tak.



                                        


   Na wyjazd zaplanowałam zabrać ze sobą małą robótkę, prawie cały motek Filisilka. Kiedyś tam wyrysowałam sobie wzór, który pierwotnie miał być wykorzystany w szalu powyżej, ale zrezygnowałam. Postanowiłam wydziergać chustę według świeżo nabytych umiejętności przy testowaniu chusty dla Dagmary i border wykonać wymyślonym wzorem. W trakcie dziergania wzór był modyfikowany. A ponieważ po wczorajszej nawałnicy w mojej miejscowości nie było prądu do dzisiaj rano, nie mogłam zająć się przygotowaniami do wyjazdu (prasowanie i takie tam) przy świecach dziergałam, dziergała, aż skończyłam chustę, co ją na wyjeździe miałam zrobić. Prezentuje się tak. Nie wiem tylko, jak nazwać ten motyw. Kojarzy mi się z lampą Alladyna. A Wam?





W związku z powyższym rozpoczęłam kolejną robótkę, by móc zabrać ze sobą. Jak myślicie, pozwolą mi ją wnieść na pokład samolotu? Druty drewniane.

sobota, 18 lipca 2015

Doubble bubble, czyli testowanie zakończone i rozdawajka numer 4

   Jak pisałam w jednym z wcześniejszych postów, zadebiutowałam jako testerka. Miałam przyjemność dziergać chustę według projektu Dagmary. To Doubble Bubble. Przy okazji nauczyłam się czegoś nowego - formowania półokrągłego kształtu chusty nie za pomocą rzędów skróconych, a dobierania oczek brzegowych.
   Chustę wykonałam z mieszanki jedwabiu i wełny (Lace Dropsa) na drutach 4.0, zużyłam około 1/2 motka. Udzierg jest bardzo zwiewny, delikatny, idealny do letniej sukienki. Prezentuje się tak.


                                     



















        

   Chusta ta jest przedmiotem  kolejnej już rozdawajki z  okazji mijających czterech lat mojej aktywności w sferze blogowej. 

Zasady rozdawajki są następujące, należy:

- przesłać odpowiedź na pytanie dotyczące mojego bloga,
- rozreklamować rozdawajkę na swoim blogu wklejając banerek,
- zostać obserwatorem mojego bloga, aczkolwiek nie jest to warunek konieczny, niemniej miło mi będzie.

Pytanie brzmi:
O jakim nieudanym moim projekcie pisałam na blogu w tym roku?

Odpowiedzi można przesyłać do 17 sierpnia na adres zamotanagama@blogspot.com

A teraz lecę się pakować. Odezwę się po powrocie i zdam relację z podróży.

Jeszcze urlopowo

 Jeszcze jestem na urlopie, jednak robótkowo nie próżnuję. Na szybko powstała chusta skrócona SisLove według projektu Joanny Grzelak. To nie...