środa, 5 grudnia 2012

Zafilcowałam się...


   Zafilcowałam się na całego, a robótki na drutach leżą i wołają. Najgłośniej woła sweter dla syna (pod choinkę). Coś czuję, że po nocach głębokich będę dziergać, bo czas jakoś dziwnie ostatnio przyspieszył.

A na na razie ciąg dalszy filcombek. I to jeszcze nie koniec...









1 komentarz:

Lizbona po raz drugi

     Moja koleżanka mieszkająca w Wielkiej Brytanii wymarzyła sobie swoje okrągłe urodziny w Lizbonie, w której nigdy nie była. Zaprosiła sw...