czwartek, 6 lipca 2017

Przeczytane...

   Nadal czytam jak szalona. Wczoraj późnym popołudniem zaczęłam kolejną część z trylogii Katarzyny Michalak "Czerwień jarzębin". To dalsze losy trzech przyjaciółek i trzech braci Prado.  I znowu są emocje, łzy oraz tragiczne zwroty akcji. Poszłam spać, gdy skończyłam książkę, bo jak wszystkie powieści tej autorki, czyta się szybko. Na trzecią część muszę poczekać, w mojej bibliotece ustawiła się po nią kolejka.

   A dzisiaj przeczytałam ciekawą opowieść Felicji Konarskiej o jej rodzinie ze strony matki i ze strony ojca.  Przeczytałam z dużym zainteresowaniem, gdyż autorka nawiązuje znowu do czasów dzieciństwa spędzonych na Wołyniu. Pisałam o jej wcześniejszych książkach "Liście na wietrze" i "Wołyń - moja tęsknota i inne miniaturki". Cieszę się, że po raz kolejny mogłam sięgnąć po książkę pani Felicji. Tym bardziej, że mieszkamy niedaleko siebie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnia już relacja z podróży

   W wyniku różnych podejmowanych ostatnio działań nie dokończyłam relacji z mojej czerwcowej podróży. Dzisiaj kolejna garść zdjęć i inform...